Wojsko będzie wozić VIP-ów: nowe zasady

Przejęcie przez wojsko transportu najważniejszych osób w państwie to zdecydowanie dobra decyzja. Błędem była likwidacja 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który był do tego przeznaczony - powiedział PAP gen. Roman Polko.
 
Zadanie to - jak poinformował we wtorkowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki - będzie realizowała 1. Baza Lotnictwa Transportowego.
 
Plany Ministerstwa Obrony Narodowej skomentował dla PAP gen. Roman Polko, były dowódca wojskowej jednostki specjalnej GROM i były wiceszef BBN.
 
"Przejęcie przez wojsko transportu najważniejszych osób w państwie to zdecydowanie dobra decyzja. Błędem była likwidacja 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, który był do tego przeznaczony. Pracowały w nim osoby, które przechodziły odpowiednie procedury" - zaznaczył gen. Roman Polko.
 
Polko wskazał, że "tu nie chodzi o kwestię umiejętności pilota, tylko o pozytywną selekcję ludzi, którzy mają prawo do informacji, tajemnic wojskowych. To jest kwestia związana z bezpieczeństwem informacyjnym i dogłębnej weryfikacji ludzi, którzy będą mieli prawo przewozić prezydenta czy premier".
 
"Żyjemy w XXI wieku i musimy wreszcie zrozumieć, że środek transportu powietrznego: samolot, śmigłowiec, to nie jest nadzwyczajny luksus. U nas przez wiele lat było takie myślenie, co blokowało skuteczną realizację przetargu na środki transportu powietrznego dla VIP-ów, które są niezbędne i są standardem" - powiedział gen. Polko.
 
"Teraz wreszcie udało się po wielu latach kupić samoloty z wolnej ręki" - dodał.
 
Rozmówca PAP zaznaczył, że "dzięki przejęciu przez wojsko transportu najważniejszych osób w państwie nie będziemy wyglądać śmiesznie na arenie międzynarodowej, bo prezydent czy premier lecą do Stanów Zjednoczonych samolotem pasażerskim i przez to nie mają żadnej możliwości, żeby przygotować się do ważnych spotkań".
 
Gen. Polko podkreślił, że ma nadzieję, że "politycy zaczną się dyscyplinować w kwestii wyprzedzającego planowania swoich działań. Nie będą zaskakiwać i w ostatniej chwili żądać tego, żeby samolot czy śmigłowiec natychmiast pojawiły się w tym miejscu, w którym chcą".
 
Autor: Ewelina Steczkowska
 
Edytor: Anna Dudzik, Jakub Pilarek, Marta Rawicz
 
(PAP)/Superstacja