Czeczeński bojownik przed sądem w Warszawie. Jest oskarżony o udział w wojnie w Syrii

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu na początku czerwca. Zarzuty postawione przez prokuraturę obejmują okres od listopada 2013 r. do końca 2014 r.

 

Według odczytanego w środę przez prok. Monikę Mazur aktu oskarżenia mężczyzna brał udział w działaniach zbrojnych w Syrii w okolicy Aleppo i był członkiem czeczeńskiego oddziału kierowanego przez Tarkhana Gazieva.

 

Oskarżony Kyuri A. - obywatel Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej, mający status uchodźcy w Polsce - został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w marcu.

 

"Z materiałów zgromadzonych przez ABW wynika, że mężczyzna przyjął obowiązki w zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służbie najemnej i brał udział w działaniach zbrojnych na terenie Arabskiej Republiki Syryjskiej. Przebywając w Syrii włączył się w walkę w szeregach ISIS" - mówił w czerwcu PAP rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Jak wówczas informowano, mężczyźnie zarzucono wtedy także nielegalne posiadanie broni - posiadał on bez wymaganego zezwolenia karabin automatyczny.

 

Akt oskarżenia wspomina wyłącznie o służbie w oddziale Tarkhana Gazieva. "Mam bardzo złe zdanie o Państwie Islamskim, przez nie wszystkich muzułmanów traktuje się jako terrorystów. Ja z Państwem Islamskim w ogóle nie miałem kontaktu" - mówił przed sądem oskarżony.

 

Jak dodał, jeśli grupa, do której należał, angażowała się po którejś ze stron syryjskiego konfliktu, to po stronie Wolnej Armii Syryjskiej i - jak wyjaśniał - walczyła z syryjskimi siłami rządowymi oraz Rosjanami. Zaznaczył, że broni nie posiadał w Polsce; karabin kałasznikow miał w Syrii.

 

Mówił też, że głównym celem grupy - która funkcjonuje od kilkunastu lat - było "przeczekanie sytuacji politycznej w Syrii" i powrót do Czeczenii.

 

W śledztwie Kyuri A. mówił, że dwa razy brał udział w ataku na pozycje syryjskich wojsk rządowych. "Byli ranni, ale nikt nie zginął z naszej grupy" - dodał. Zapewniał, że nigdy nie był "świadkiem publicznej egzekucji" i nie posiadał materiałów wybuchowych. "Nie nakłaniano mnie do przeprowadzenia zamachu w Europie" - podkreślał.

 

Jak mówił w Polsce mieszka od 12 roku życia, pracował dorywczo m.in. w firmach ochroniarskich. Do Syrii dostał się poprzez Turcję. Kiedy pod koniec 2014 r. znalazł się ponownie w Turcji został zatrzymany przez tamtejszą policję i deportowany do Gruzji. W 2015 r. wrócił do Polski.

 

Powiedział też, że około dwa lata po jego powrocie, a przed zatrzymaniem, funkcjonariusze ABW mieli zaproponować mu współpracę. "Odmówiłem, bo nie chciałem mieć problemów" - dodał.

 

Sąd planuje w tej sprawie przesłuchać czterech świadków - chodzi o osoby narodowości czeczeńskiej mogące mieć wiedzę nt. pobytu oskarżonego w Syrii. Kolejne terminy rozpraw wyznaczono na 31 października i 23 listopada. Sąd w środę przedłużył oskarżonemu areszt do 22 grudnia.

 

Zgodnie z Kodeksem karnym, kto przyjmuje obowiązki w zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służbie najemnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

 

Śledztwo w sprawie prowadził Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

 

Prokuratura wcześniej wyjaśniała, że z Kodeksu karnego wynika możliwość zastosowania polskiego prawa karnego do Kyuri A., który nie posiada polskiego obywatelstwa i popełnił zarzucane mu przestępstwo poza granicami Polski. Zgodnie bowiem z przepisami "ustawę karną polską stosuje się w razie popełnienia przez cudzoziemca za granicą czynu zabronionego (...), jeżeli czyn zabroniony zagrożony jest w polskiej ustawie karnej karą przekraczającą dwa lata pozbawienia wolności, a sprawca przebywa w Polsce i nie postanowiono go wydać". "Przepis ten ustanawia tzw. zasadę odpowiedzialności zastępczej" - przypominała prokuratura.

 

"Możliwości ścigania w Polsce cudzoziemca w ramach zasady odpowiedzialności zastępczej wymaga spełnienia tzw. zasady podwójnej karalności. Oznacza ona, że czyn musi być zabroniony zarówno w Polsce, jak i miejscu jego popełnienia. Analiza prawodawstwa syryjskiego wykazała, że czyny, o które oskarżono Kyuri A., stanowią przestępstwo także na terenie Syryjskiej Republiki Islamskiej" - zaznaczała.

 

(PAP)