Filipiny: Koniec wielkiej kampanii antynarkotykowej. Nie będzie już samosądów na dilerach

Policja, wojsko oraz pozostałe podmioty publiczne mają wstrzymać wszystkie operacje antynarkotykowe i pozostawić je specjalnej rządowej agencji (Philippine Drug Enforcement Agency - PDEA) - wynika z wtorkowej dyrektywy filipińskiego prezydenta.

 

W dokumencie zaznaczono, że jego celem jest ustanowienie "porządku w kampanii antynarkotykowej". Nie podano jednak co spowodowało zmianę polityki. Jak odnotował "The Guardian", decyzja ta może być związana ze zmniejszającym się poparciem Filipińczyków dla ogólnokrajowej operacji policyjnej wymierzonej w domniemanych dilerów narkotykowych.

 

Brytyjski dziennik zaznaczył, że w PDEA pracuje jedynie ok. 1,6 tys. funkcjonariuszy, co oznacza, że wycofanie regularnych jednostek policyjnych może "znacznie zredukować liczbę pozasądowych zabójstw".

 

Jak podała agencja Reutera, w czwartek rozwiązano wszystkie 18 regionalnych antynarkotykowych jednostek policyjnych. Funkcjonariusze mają teraz skupić się na walce z innymi rodzajami przestępczości. "Koncentrujemy się teraz na przywódcach karteli oraz ich protektorach w rządzie" - powiedział rzecznik prezydenta Ernesto Abella.

 

W styczniu prezydent Filipin zawiesił już operacje policji w kampanii antynarkotykowej, oskarżając ją o korupcję. Po pięciu tygodniach zezwolił jej jednak na wznowienie działalności, zaznaczając, że narkotyki znowu stały się powszechnie dostępne.

 

Po objęciu władzy na Filipinach w czerwcu 2016 roku Duterte rozpoczął kontrowersyjną wojnę z narkobiznesem. Zezwolił policji i służbom bezpieczeństwa na używanie broni bez ostrzeżenia wobec handlarzy narkotyków.

 

Z danych policji wynika, że podczas 15-miesięcznej kampanii antynarkotykowej w walkach z funkcjonariuszami sił bezpieczeństwa zginęło ponad 3,9 tys. domniemanych dilerów. Ponad 2 tys. osób poniosło śmierć w wyniku morderstw związanych z narkotykami, w tym ataków zamaskowanych motocyklistów i innych napaści. Zdaniem organizacji broniących praw człowieka zabójcy to często policjanci lub ich płatni podwykonawcy.

 

Aktywiści twierdzą, że liczba zabitych jest o wiele wyższa, i domagają się śledztwa w sprawie roli prezydenta Filipin. Sam Duterte ogłosił jednak, że póki jest u władzy, kampania antynarkotykowa będzie kontynuowana.

 

(PAP)