Niedopuszczalne błędy policji i śledczych. Jest raport po zamachu na jarmarku w Berlinie

Anis Amri, który zabił polskiego kierowcę i wjechał jego ciężarówką w tłum ludzi, był wcześniej w rękach policji. Tak wynika z raportu niemieckich śledczych po zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie. Po blisko 11-stu miesiącach pracy prokuratorów dokument został przedstawiony opinii publicznej. Skala błędów i nieprawidłowości jest olbrzymia.

 

Pół roku przed zamachem Tunezyjczyk z nakazem deportacji został zatrzymany na południu Niemiec. W areszcie spędził dwa dni. Został zwolniony, ale miał być obserwowany do końca października. Jednak obserwację przerwano już w lipcu.

 

W grudniowym zamachu w Berlinie zginęło 12 osób, a 70 zostało rannych. Zdaniem śledczych - tu cytat - niewłaściwie w tej sprawie zostało zrobione wszystko, co tylko możliwe.