Masakra pod Szydłowcem: 61-latek usłyszał zarzuty

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz 61-latek przyznał się do zarzutu. "Złożył wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy. Będą one weryfikowane w toku śledztwa" - powiedziała rzeczniczka.

 

Rodzina 22-latka zgłosiła jego zaginięcie w poniedziałek. Mężczyzna nie wrócił do domu i nie można z nim było nawiązać kontaktu. Policjanci znaleźli ciało w znajdującej się w tej samej wsi posesji Aleksandra M. W mieszkaniu ujawniono ślady krwi, a idąc tym tropem, przeszukano całe gospodarstwo i natrafiono na miejsce, gdzie była świeżo przekopana ziemia, a w niej zwłoki zaginionego mężczyzny.

 

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu były obrażenia doznane w obrębie szyi i głowy, "spowodowane narzędziem ostrokończystym, w wyniku czego doszło to masywnego krwotoku zewnętrznego" - powiedziała Chrabąszcz.

 

Do sprawy zatrzymane zostały cztery osoby. W charakterze podejrzanego, pod zarzutem zbrodni zabójstwa, przesłuchany został 61-letni Aleksander M. Pozostałe zatrzymane osoby prokurator przesłuchiwał w charakterze świadków. Według rzeczniczki, z zebranych dowodów nie wynika, aby brały one udział w tej zbrodni.

 

"Prokurator w dniu dzisiejszym wystąpi do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie 61-latka 3 miesięce, mając na uwadze dowody zebrane w sprawie przeciwko niemu, grożącą mu wysoką karę oraz obawę matactwa" - zaznaczyła Chrabąszcz.

 

Za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego więzienia.

(PAP)