Wojewoda chce odebrać prezydentowi stolicy władzę nad placem Piłsudskiego

Grób Nieznanego Żołnierza jest własnością miasta - miasta stołecznego, miasta niepokonanego; nie oddamy tak łatwo placu Piłsudskiego - placu symbolu, placu warszawiaków, placu niezłomnej stolicy - oświadczyła w piątek prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
 
Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera poinformował, że otrzymał od ministra infrastruktury i budownictwa decyzję, przekazującą do jego dyspozycji plac Piłsudskiego w Warszawie. MIB wyjaśnia, że właścicielem nieruchomości jest Skarb Państwa.
 
Przedstawiciele władz miasta na konferencji prasowej na pl. Piłsudskiego zapowiedzieli, że nie oddadzą "tak łatwo" tego placu. Zaprzeczyli, aby teren, na którym odbywają się uroczystości państwowe należał do Skarbu Państwa. Prezydent stolicy powiedziała, że miasto ma "cztery metody w jaki sposób zatrzymać dla warszawiaków".
 
"To jest nasz stołeczny plac, ten plac należy do warszawiaków, to tutaj była msza żałobna kardynała Wyszyńskiego, to tutaj przyjechał Jan Paweł II i powiedział te znamienne słowa o odnowieniu oblicza tej ziemi, to tutaj w 30 lat po tej mszy Rada Warszawy i m.st. Warszawa postawiły krzyż. To jest nasz plac. Tutaj śpiewamy Zakazane Piosenki i tak samo były liczne demonstracje, które przeciwstawiały się likwidacji Trybunały Konstytucyjnego" - podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.
 
Jej zdaniem, decyzja ws. placu świadczy o tym, że "władza centralna, metodą faktów dokonanych, niemalże zza węgła, zagarnia" Plac Piłsudskiego.
 
"Już zagarnęła praktycznie Krakowskie Przedmieście - tam praktycznie co miesiąc są barierki, nie mogą przejść mieszkańcy, nie mogą przejść turyści. Za chwilę to plac Piłsudskiego też będzie ogrodzony. A dlaczego nie? Będzie ogrodzone, dlaczego nie? Nie będzie dostępu lub tylko wtedy, kiedy władza centralna sobie zażyczy i pozwoli, wtedy, kiedy będzie miała uroczystości" - ironizowała Gronkiewicz-Waltz.
 
Wiceprezydent Michał Olszewski powiedział, że chce "zdemaskować jedno kłamstwo, którym posługuje się w uzasadnieniu i minister Adamczyk i pan wojewoda Sipiera tłumacząc, że uroczystości państwowe odbywają się na tym placu, nieruchomości Skarbu Państwa". "To jest nieprawda, jawna nieprawda" - przekonywał Olszewski.
 
Zaprezentował wydruk z mapy własności terenu placu Piłsudskiego i otoczenia. Jak mówił zaznaczone są na nim tereny nieruchomości, które są własnością m.st. Warszawy oraz nieruchomości, które są własnością Skarbu Państwa, którymi włada m.st. Warszawa. Zgodnie z wydrukiem własnością miasta jest m.in. obszar samego Grobu Nieznanego Żołnierza i teren bezpośrednio przed nim, natomiast własnością Skarbu Państwa jest m.in. obszerny fragment placu dalej w stronę ulicy plac marszałka Piłsudskiego.
 
Zdaniem Olszewskiego "wszystkie uroczystości państwowe odbywają się na prostokącie zaznaczonym czarną obwódką". "To jest teren m.st. Warszawy", czyli na terenie bezpośrednio przed Grobem Nieznanego Żołnierza - dodał.
 
"To jest nieprawda, że uroczystości państwowe odbywają się na ternie, który jest własnością Skarbu Państwa. Od zawsze teren, który przylega bezpośrednio do Grobu Nieznanego Żołnierza był terenem m.st. Warszawy", więc posługiwanie się argumentem o konieczności przejmowania placu z uwagi na uroczystości państwowe jest po prostu nieprawdą. Tą decyzją minister nie mógł przekazać w żadnej sposób nieruchomości, która stanowi nieruchomość miejską w zarząd wojewody mazowieckiego" - przekonywał wiceprezydent stolicy.
 
Gronkiewicz-Waltz mówiła, że nie można pozwolić "na stworzenie eksterytorialnego państwa PiS".
 
Podkreśliła, że władza centralna, tak jak do tej pory, będzie - zgodnie z prawem - musiała uzgadniać z miastem uroczystości państwowe. "Grób Nieznanego Żołnierza jest własnością miasta, miasta stołecznego, miasta stolicy, miasta niepokonanego" - oświadczyła prezydent Warszawy. "Nie oddamy tak łatwo tego placu - placu symbolu, placu warszawiaków, placu niezłomnej stolicy" - zapowiedziała.
 
Gronkiewicz-Waltz dodała, że miasto ma "cztery metody w jaki sposób zatrzymać dla warszawiaków" pl. Piłsudskiego. Nie chciała jednak mówić o szczegółach.
 
Pytana o powody decyzji ministra infrastruktury i budownictwa ws. placu, odparła: "niektórzy mówią, że tu będą stawiać pomniki, takie jakie chcą". "Jest to chęć upokorzenia, chęć władztwa, chęć pokazania, że +my tu rządzimy, to jest nasza własność, jesteśmy właścicielami Polski".
 
(PAP)/Superstacja
 
autor: Karol Kostrzewa, Marta Rawicz