Koniec głodówki rezydentów, ale nie koniec postulatów

"Protest nigdy nie był przeciwko komuś; protest nie był przeciwko władzy; ten protest był o coś – o realne, skokowe zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w trzy lata. Ze względu na ignorancję i arogancję władzy, na to, że umniejszono krzykowi i wołaniu o pomoc, postanowiliśmy zakończyć protest głodowy. Kończymy tę formę protestu, ale nie kończymy walki o ideę, nie kończymy walki o nasze sztandarowe postulaty" – powiedział na konferencji prasowej w Warszawie wiceszef Porozumienia Rezydentów OZZL Jarosław Biliński.
 
"W trakcie trwania tego protestu głodowego, w ostatnim miesiącu, rząd próbował nas podzielić, przekupić, zastraszyć. Byliśmy szkalowani, obrażani, upokarzani. Idee, które przyświecały naszemu protestowi, próbowano ściągnąć na margines, mówiono że protest jest tylko o podwyżki, że jest sterowany politycznie" - mówił.
 
Biliński zapowiedział: "od dzisiaj masowo rozpoczynamy wypowiadanie tzw. klauzuli opt-out, czyli przestajemy pracować niebotyczną liczbę godzin, przestajemy pracować niezgodnie z Kodeksem pracy; przestajemy być zmęczeni; przestajemy łatać dziury systemowe, przestajemy traktować pacjentów jako cyfry, tak jak każe nam NFZ".
 
Podpisanie tzw. klauzuli opt-out przez lekarza jest dobrowolne. Oznacza ona wyrażenie zgody na pracę w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym (nie dłuższym niż cztery miesiące). Pracownik może cofnąć tę zgodę, informując o tym pracodawcę na piśmie, z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
 
Protestujący poinformowali, że pierwsze klauzule lekarze i diagności laboratoryjni będą wypowiadać już w poniedziałek, co - biorąc pod uwagę okres wypowiedzenia - sprawi, że brak obstawy dyżurów skumuluje się na przełomie roku. "My nie chcemy firmować tej bylejakości w ochronie zdrowia tym, że pracujemy niebotyczną liczbę godzin i tak naprawdę zmęczony lekarz, który pracuje już 400 godzin miesięcznie, przyjmuje chorego i jest zmuszany do wypełniania statystyk w NFZ" - powiedział Biliński. Dodał, że protestujący wystosowali pytanie do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, czy odchodzenie w takiej sytuacji od łóżek pacjentów jest etyczne.
 
Biliński poinformował, że przedstawiciel Porozumienia Zawodów Medycznych został włączony do Rady Dialogu Społecznego z prawem głosu. Wskazał jednocześnie, że "dotychczasowa historia pokazuje, że dwanaście uchwał podjętych przez Radę Dialogu Społecznego nie weszło w życie". "Rząd bagatelizuje ten dialog. (…) Dlatego apelujemy o realne podjęcie dialogu, być może okrągły stół, być może o włączenie się pana prezydenta, aby ochrona zdrowia naprawdę była priorytetem" – dodał.
 
Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł wyraził zadowolenie z zakończenia przez lekarzy rezydentów protestu głodowego. "Postulaty rezydentów są już zrealizowane bądź są w trakcie realizacji. Pracuje zespół, w którym analizujemy, co jeszcze można zaproponować ponad to, co jest z powodzeniem realizowane" – powiedział PAP szef MZ.
 
W minionym tygodniu w Olsztynie minister Radziwiłł wyraził nadzieję, iż rozmaite zapowiedzi możliwych form protestu, które "w jakikolwiek sposób zahaczają o dobro pacjenta", to tylko "takie pohukiwania". "Uważam, że w ogóle granie bezpieczeństwem czy dobrem pacjenta jest skandalem, który w ogóle nie powinien mieć miejsca i mam nadzieję, to się nie zrealizuje" - mówił wówczas.
 
Rezydenci – którzy protestują od 2 października - domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w szybszym tempie niż proponuje rząd; chcą także powołania zespołu, który zająłby się analizą i renegocjacją zapisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia oraz podwyższenia swoich wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej.
 
W poniedziałek przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL Krzysztof Bukiel także podkreślał konieczność szybkiego wzrostu nakładów na zdrowie i apelował do rządu o podjęcie nadzwyczajnych i niestandardowych działań. Wskazał, że "trzeba zastanowić się, czy nie ma innych środków zwiększenia nakładów na publiczną ochronę zdrowia". "Mamy składkę na powszechne ubezpieczenie zdrowotne, którą płaci niewielka część społeczeństwa. Państwo oszukuje innych obywateli - płaci za bezdomnych bardzo małą stawkę, płaci za rolników bardzo małą stawkę, przedsiębiorcy płacą stawkę można powiedzieć symboliczną, a większość tych środków idzie do budżetu państwa w formie podatków" - powiedział Bukiel.
 
Rząd przyjął projekt autorstwa Ministerstwa Zdrowia, stopniowo zwiększający nakłady na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 r.; w 2018 r. na ochronę zdrowia będzie przeznaczone 4,67 proc. PKB; a rok później 4,86 proc. Nakłady na ten cel będą wzrastać w kolejnych latach: w 2020 r. - 5,03 proc, w 2021 r. - 5,22 proc., w 2022 r. 5,41 proc., w 2023 r. - 5,6 proc., a w 2024 - 5,8 proc. Docelowy poziom finansowania, czyli 6 proc. PKB, miałby zostać osiągnięty w 2025 r.
 
Projekt, przygotowany przez Porozumienie Zawodów Medycznych, skupiające kilkanaście zawiązków zawodowych, przewiduje, że docelowo na finansowanie ochrony zdrowia przeznaczane byłoby corocznie nie mniej niż 6,8 proc. PKB z roku poprzedniego. Zastrzeżono, że w 2018 r. na ten cel powinno być przeznaczone nie mniej niż 5,2 proc. PKB, w 2019 – 5,7 proc., a w 2020 r. – 6,2 proc.
 
(PAP)/Superstacja
 
autorzy: Olga Zakolska, Katarzyna Lechowicz-Dyl, Paweł Dembowski
 
edytor: Anna Małecka