Kuba - szef MSZ oskarża USA o kłamstwa w sprawie "ataków sonicznych"

Kuba - szef MSZ oskarża USA o kłamstwa w sprawie ataków sonicznych
fot.PAP/EPA
Rodriguez oznajmił na konferencji prasowej, że USA "celowo kłamią" na temat ataków. Szef dyplomacji wyraził przekonanie, że ta sprawa była wykorzystywana "jako polityczny kontekst, służący zniszczeniu stosunków dwustronnych i wyeliminowaniu postępu", jaki dokonał się w relacjach Waszyngton-Hawana za prezydentury Baracka Obamy.
 
Rodriguez wyjaśnił, że spór spowodował opóźnienia w proponowanej współpracy zdrowotnej oraz rolniczej, a także w wydarzeniach kulturalnych, sportowych i studenckich.
 
Według amerykańskich władz tajemnicze ataki mogły zostać spowodowane użyciem skomplikowanych urządzeń zdolnych do wysyłania sygnałów dźwiękowych o częstotliwościach, które nie są odbierane przez ludzki słuch. Od końca 2016 roku do sierpnia 2017 roku ofiarami tych urządzeń padły co najmniej 24 osoby, głównie dyplomaci pracujący w Hawanie. Amerykańskie źródła dyplomatyczne twierdzą, że ataki te powodowały migreny, zawroty głowy, ale także "lekkie urazowe uszkodzenia mózgu i całkowitą utratę słuchu".
 
Amerykańscy śledczy podejrzewają, że urządzenia mogły być umieszczone w rezydencjach dyplomatów bądź w pobliżu rezydencji amerykańskiego personelu w Hawanie.
 
USA nie oskarżyły kubańskiego rządu o ataki, ale ubolewały, że władze nie wypełniły swego obowiązku ochrony dyplomatów przebywających na kubańskim terytorium.
 
Rząd w Hawanie utrzymuje, że nic nie wiedział o atakach i że nie dysponuje technologią, która mogłaby je wywołać. Według Rodrigueza zróżnicowane symptomy wskazują, że mogły one mieć więcej niż jedną przyczynę.
 
W reakcji na te incydenty USA wycofały z Kuby ponad połowę swego personelu dyplomatycznego, zawiesiły działalność konsulatu w Hawanie, nakazały wydalenie z USA 15 kubańskich dyplomatów, a także wydały ostrzeżenie przed podróżami na Kubę. Wywołało to kryzys dyplomatyczny między krajami i doprowadziło do spadku liczby amerykańskich turystów na wyspie.
 
(PAP)