Wystawa dzieł sztuki zrabowanych przez nazistów w Szwajcarii i Niemczech

Obrazy ze zbiorów zgromadzonych przez Hildebrandta Gurlitta, ojca Corneliusa, można będzie zobaczyć od czwartku w Muzeum Sztuki (Kunstmuseum) w Bernie, a od piątku w Federalnej Hali Sztuki (Bundeskunsthalle) w Bonn.
 
Dyrektorka placówki w Bernie Nina Zimmer zaznaczyła - jak pisze agencja dpa - że eksponaty z kolekcji Gurlitta pokazane zostały w historycznym kontekście i prezentują aktualny stań badań nad działalnością Hildebrandta Gurlitta - historyka sztuki i zaufanego marszanda Adolfa Hitlera.
 
Berneńska wystawa nosi tytuł "Sztuka zdegenerowana - skonfiskowana i sprzedana". Jej twórcy pokazują na przykładzie 150 eksponatów polityczne uwarunkowania, które doprowadziły do postawienia pod pręgierzem sztuki modernistycznej i do prześladowania artystów reprezentujących ten kierunek.
 
Wystawę w Bonn zatytułowano "Rabunek sztuki przez nazistów i jego następstwa". Jej twórcy kładą akcent na wywłaszczeniu po przejęciu w 1933 roku władzy przez Hitlera przede wszystkim żydowskich kolekcjonerów.
 
Hildebrand Gurlitt gromadził dzieła sztuki uznane przez władze III Rzeszy za "sztukę zdegenerowaną" i usuwane z tego powodu z muzeów lub rekwirowane prawowitym właścicielom, a następnie sprzedawał je za granicę, w celu uzyskania dewiz. Skupował też obrazy przeznaczone do planowanego przez Hitlera muzeum sztuki w Linzu. Część znajdujących się w jego dyspozycji dzieł mogła zostać zrabowana przez nazistów we Francji i innych okupowanych przez Niemcy krajów.
 
Po wojnie Hildebrandt Gurlitt zachował część kolekcji. Po jego śmierci odziedziczył ją jego syn, Cornelius. Opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu cennego zbioru dopiero na przełomie lat 2012 i 2013. Kontrowersyjny właściciel zapisał przed śmiercią dzieła sztuki muzeum w Bernie.
 
Powołana przez niemieckie władze komisja ekspertów ustaliła, że część obrazów, w tym "Siedzącą kobieta" Henri Matisse'a i "Dwóch jeźdźców na plaży" Maksa Liebermanna, została z pewnością zrabowana prawowitym właścicielom. Badania nad pochodzeniem innych płócien trwają.
 
Prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder wezwał niemiecki rząd na łamach najnowszego wydania tygodnika "Die Zeit" do podjęcia działań w celu odnalezienia i zwrócenia właścicielom zrabowanych dzieł sztuki znajdujących się w kolekcjach prywatnych w Niemczech. "Ludzie, którzy wzbogacili się na przestępstwach, żyją nadal wśród nas" - powiedział Lauder. I podkreślił, że "gra w ciuciubabkę definitywnie się skończyła".
 
Z Berlina Jacek Lepiarz 
 
(PAP)/Superstacja