Łapiński: Projekty ws KRS i SN są w Sejmie, jak ktoś coś opóźnia, to proszę nie winić tu prezydenta

Łapiński: Projekty ws KRS i SN są w Sejmie, jak ktoś coś opóźnia, to proszę nie winić tu prezydenta
fot. PAP/Jacek Bednarczyk
W poniedziałek w radiu TOK FM, prezydencki rzecznik odniósł się do zarzutu, jakoby prezydent wetując ustawy o SN i KRS "zdradził dobrą zmianę". Łapiński przypominał, że projekty ustaw reformujące sądownictwo autorstwa PiS powstały w 20 miesiącu rządów tego rządu. "Proszę porównać z ustawą o 500 plus, ona została przeprowadzona, cały projekt w 5 miesięcy (...). Tymczasem na reformę wymiaru sprawiedliwości czekaliśmy 20 miesięcy" - mówił.
 
Rzecznik prezydenta przypominał też, że 24 lipca prezydent Duda zawetował przygotowane przez PiS oraz rząd nową ustawę o SN i nowelę ustawy o KRS i zapowiedział wtedy, że w dwa miesiące przedstawi własne projekty.
 
25 września Andrzej Duda zaprezentował swoje projekty ustaw dotyczące SN i KRS. Następnie zostały one przekazane do Sejmu. "One już od 1,5 miesiąca są w Sejmie. (...) Jak ktoś coś opóźnia, to proszę nie winić tu prezydenta, bo to nie jest tak, że prezydent od 20 miesięcy, czy od 2 lat opóźnia reformę" - oświadczył.
 
Łapiński pytany był też o kwestię porozumienia pomiędzy PiS a prezydentem ws. reformy sądownictwa. Wymieniał kryteria, na jakich - według prezydenta - powinien opierać się wybór członków KRS. "To musi być multipartyjność rozumiana jako multiklubowość. Pamiętajmy, że w Sejmie jest jeden klub PiS, nawet jak odrębne byty partyjne (Solidarna Polska i Porozumienie) wchodzą w skład jednego klubu" - mówił.
 
"Prezydentowi zależy na tym, by KRS był wybrany na podstawie szerszego konsensusu, niż decyzja jednej partii politycznej" - dodał.
 
Prezydencki rzecznik podkreślał też, że prezydentowi zależy na tym, by przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku oparte było na obiektywnych warunkach, a nie na decyzji prokuratora generalnego, a także, by w "Sądzie Najwyższym pewną rolę odgrywali ławnicy, a więc element kontroli społecznej".
 
Prezydent 25 września zaprezentował swe projekty ustaw dotyczące SN i KRS. Następnie zostały one przekazane do Sejmu, a 3 października zostały skierowane do konsultacji. PiS przekazało prezydentowi swoje poprawki do ustaw dotyczące SN i KRS. Czterokrotnie w sprawie zmian w wymiarze sprawiedliwości spotykali się prezes PiS Jarosław Kaczyński i prezydent Duda. Ostatnia rozmowa, do której doszło 20 października, dotyczyła poprawek zaproponowanych przez PiS. Prezydent, który ma zastrzeżenia do części z nich, przekazał wówczas liderowi Prawa i Sprawiedliwości na piśmie swoje uwagi.
 
W piątek ws. perspektywy osiągnięcia porozumienia w rozmowach poświęconych kształtowi poprawek PiS do prezydenckiego projektu ustaw reformujących sądownictwo, spotkali się - po raz drugi - wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha oraz przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisław Piotrowicz (PiS).
 
Prezydencki projekt ustawy o SN wprowadza m.in.: możliwość wniesienia do SN skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, przepis by sędziowie SN przechodzili w stan spoczynku w wieku 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o przedłużenie orzekania oraz utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników. Skargę nadzwyczajną do SN wnosiłoby się w terminie 5 lat od uprawomocnienia skarżonego orzeczenia; przez 3 lata mogłaby ona być też wnoszona w sprawach, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r. Skargi nadzwyczajne miałyby być generalnie badane przez dwóch sędziów SN i jednego ławnika SN.
 
Projekt nowelizacji ustawy o KRS zakłada m.in., że obecni członkowie KRS-sędziowie pełnią swe funkcje do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji wszystkich członków Rady-sędziów, wybranych na nowych zasadach przez Sejm (dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie - PAP). Sejm wybierałby nowych członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję; w przypadku klinczu każdy poseł mógłby głosować w imiennym głosowaniu tylko na jednego kandydata spośród zgłoszonych. Kandydatów na członków KRS-sędziów mogłyby zgłaszać Sejmowi tylko: grupa co najmniej 2 tys. obywateli oraz grupa co najmniej 25 czynnych sędziów.
 
(PAP)
 
autor: Aleksandra Rebelińska