Dożywocie zamiast 15 lat. Wraca sprawa Szymona z Będzina

Dożywocie - takiej kary żąda prokurator dla rodziców 2-letniego Szymona z Będzina. To zaostrzenie stanowiska - przed sądem I instancji oskarżyciel żądał po piętnaście lat więzienia dla oskarżonych. Ostatecznie sąd okręgowy skazał Jarosława R. na 12, a Beatę Ch. na 10 lat więzienia za zabójstwo z zamiarem ewentualnym.

 

Sprawa wróciła na wokandę, bo prokurator chce ponownego przeanalizowania materiałów ze śledztwa. Szymon zmarł w 2010 roku po silnym uderzeniu w brzuch. Rodzice przewieźli jego zwłoki samochodem do Cieszyna i wrzucili do stawu. Zabrali ze sobą dwie córki 4-letnią i niespełna roczną. Policja długo nie mogła ustalić, kim jest znalezione w stawie dziecko.

 

Po porzuceniu zwłok rodzice z córkami wyjechali na kilka dni do innego miasta. Po powrocie ukrywali się przez jakiś czas. Później opowiadali, że Szymon przebywa u jednej bądź drugiej rodziny. Oszustwo długo udawało się, bo obie rodziny nie utrzymywały ze sobą kontaktu.