Albania walczy z potężną powodzią, jedna osoba nie żyje

Z kataklizmem walczy 5,7 tys. żołnierzy, policjantów i ratowników. Do ewakuacji mieszkańców podtopionych terenów wykorzystano helikoptery.

 

W piątek w całym kraju były zamknięte szkoły.

 

Ok. 120 tys. osób było pozbawionych dostaw prądu. W ciągu ostatniej doby żywioł zniszczył kilkaset domów.

 

Ze względu na ulewne deszcze odwołano wszystkie loty międzynarodowe. Wiele dróg jest nieprzejezdnych.

 

Z powodu powodzi szczególnie ucierpiała południowa część kraju. W piątek do regionu Fier, jednego z najbardziej dotkniętych klęską, udali się członkowie rządu, w tym premier Edi Rama.

 

Ratujmy ludzkie życie, ratujmy jak najwięcej zwierząt, a kiedy sytuacja się unormuje, zrobimy bilans zysków i strat - oświadczył Rama.

 

Jak wynika z szacunków władz, pod wodą znalazło się ponad 2 tys. hektarów ziem uprawnych.

 

Meteorolodzy ostrzegają, że ulewne deszcze potrwają w Albanii do niedzieli.

 

(PAP)