Spieszył się na opłatek z Prezesem - Morawiecki opuścił unijny szczyt przed czasem

Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Brukseli nie miała wpływu na deklarację prezydenta Francji i kanclerz Niemiec, dotyczącą wsparcia dla Komisji Europejskiej ws. ewentualnego uruchomienia wobec Polski artykułu 7.1 unijnego traktatu - ocenił prof. Piotr Wawrzyk, politolog z UW.

 

"To nie od tej wizyty zależało, czy zostanie uruchomiony artykuł 7, czy nie" - powiedział PAP ekspert. "Komisja Europejska już po ustawach lipcowych przysłała swoje zalecenia i mówiła o tym, kiedy i w jakiej sytuacji będzie ewentualnie chciała uruchomić artykuł 7" - stwierdził prof. Wawrzyk, pytany przez PAP o wspólne wystąpienie prezydenta Francji i kanclerz Niemiec w kontekście piątkowej wizyty premiera w Brukseli.
 
Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel zadeklarowali w piątek na wspólnej konferencji w Brukseli, że będą wspierać Komisję Europejską w jej działaniach dotyczących Polski i ewentualnego uruchomienia artykułu 7.1 unijnego traktatu wobec władz w Warszawie.
 
Wcześniej Morawiecki spotkał się z Macronem. Polski premier miał - według dyplomatów, do których dotarła PAP - m.in. poruszyć kwestie pracowników delegowanych w kontekście transportu międzynarodowego. Prezydent Francji nawiązał z kolei do prowadzonej przez KE procedury praworządności wobec Polski. Morawiecki miał zadeklarować, że Polska chce współpracować z KE.
 
Zdaniem eksperta czwartkowa rozmowa premiera Morawieckiego z prezydentem Francji nie miała wpływu na późniejsze wspólne wystąpienie Macrona z kanclerz Niemiec. "Gdyby miała jakiś wpływ, to pewnie takich wspólnych zdań na tej konferencji by nie było. Widać, że ta rozmowa w tym zakresie nic nie zmieniła" - powiedział politolog.
 
Po za tym - zdaniem eksperta, "w kontekście art. 7 premier nie przywiązywał raczej szczególnej wagi do tej wizyty, uznając że stanie się to, co ma się stać bez względu na to, czy będzie długo czy krótko w Brukseli, i z kim i o czym będzie rozmawiał".
 
Według prof. Wawrzyka publiczne zadeklarowanie przez prezydenta Francji i kanclerz Niemiec poparcia dla KE ws. ewentualnego uruchomienia artykułu 7.1 przesądza, że procedura ta będzie uruchomiona. "Skoro mówią o tym przywódcy dwóch najważniejszych państw w UE, to Komisja Europejska na pewno nie będzie w stanie tego zignorować i uruchomi - zgodnie z ich życzeniem - procedurę na podstawie art. 7" - ocenił ekspert.
 
Komisja Europejska będzie w środę analizować ustawy o Sądzie Najwyższym oraz KRS i podejmie decyzję, czy aktywować wobec Polski art. 7 ust. 1 unijnego traktatu.
 
Mówi on o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art 7., byłoby bezprecedensowym krokiem w historii UE i zmusiłoby stolice do zajęcia stanowiska wobec wydarzeń w Polsce. 
 
(PAP)
 
autor: Ilona Pecka
 
edytor: Dorota Skrobisz