Fluidolat - nowy surowiec preparatów kosmetycznych opracowany na Politechnice Łódzkiej

Fluidolat - nowy surowiec preparatów kosmetycznych opracowany na Politechnice Łódzkiej
B.Bussard, H.Dubois/WC
„W odróżnieniu od hydrolatu nasz komponent stanowi nośnik wyłącznie składników występujących w wykorzystywanym do jego pozyskiwania surowcu roślinnym. Fluidolat nie zawiera też wody technologicznej stanowiącej podstawę wszystkich hydrolatów” - mówiła PAP dr inż. Magdalena Sikora z Instytutu Podstaw Chemii Żywności PŁ.
 
Według niej, w ostatnich latach wzrasta zainteresowanie kosmetykami naturalnym i organicznymi. Ze względu na wymogi jednostek certyfikujących w ich recepturach zamiast wody coraz częściej stosuje się tak zwane „wody roślinne” czyli hydrolaty, które stanowią produkt uboczny destylacji z parą wodną, najczęściej suszonego materiału roślinnego.
 
Hydrolaty stosuje się m.in. do pielęgnacji twarzy i włosów czy jako komponenty np. toników, maseczek, płynów do kąpieli, szamponów i odżywek. Rosnące zapotrzebowanie na hydrolaty i ograniczona podaż tych surowców powodują nieustanne poszukiwanie surowców alternatywnych.
 
Takim nowym surowcem na rynku kosmetycznym, którego metoda pozyskiwania, jak również nazwa została zastrzeżona przez naukowców z Politechniki Łódzkiej jest fluidolat. To skroplona woda z roślin wraz z wszystkimi, zawartymi w nich cennymi substancjami lotnymi.
 
„Jest to komponent, który jest pozyskiwany w wyniku wykraplania lub resublimacji z czynnika suszącego jakim jest powietrze, w trakcie suszenia surowca roślinnego w obiegu zamkniętym, wymuszonym, wody zawartej w tymże surowcu, zawierającej jego składniki lotne” - opowiadała dr Sikora.
 
Łódzcy naukowcy opracowali zarówno ogólną metodę suszenia różnego rodzaju surowców, jak i posiadają kilka patentów dotyczących już konkretnych roślin m.in. lawendy wąskolistnej, ogórka, a obecnie są na etapie pozyskiwania komponentu w trakcie suszenia grzybów. „Chcemy również pozyskać aromat i składniki lotne grzybów spotykanych w lesie i wykorzystać je w kosmetykach lub w przemyśle spożywczym” - dodała.
 
Zdaniem dr Sikory różnica między fluidolatem a hydrolatem, jest taka, że w tym ostatnim pojawia się woda technologiczna, czyli doprowadzana jest woda z zewnątrz. „Natomiast w naszym surowcu są tylko te składniki, które znajdują się w roślinie, biologicznie aktywne, które potem przekładają się na aktywność preparatu, jeśli zastąpimy w nim wodę fluidolatem” - zaznaczyła.
 
Zaletą nowego komponentu jest także to, że pachnie on tymi składnikami, z których jest wydzielany. „To są przezroczyste ciecze, które jednak mają bardzo dobre cechy sensoryczne, zapachowe. Dodatkowym atutem tego typu surowców jest to, ze nie trzeba w niektórych przypadkach stosować syntetycznych zapachów w preparacie. Ten zapach nadawany jest właśnie przez te nasze komponenty” - wyjaśniła.
 
Jej zdaniem, innowacyjność tego rozwiązania polega na tym, że z rośliny nie tracimy tego, co ucieka w trakcie jej suszenia. Zioła się z reguły suszy, żeby je dalej wykorzystać, choćby w postaci mieszanek, czy do wytwarzania olejków eterycznych.
 
„W tym przypadku zostają nam zioła, które możemy dalej wykorzystać, a wyłapujemy z powietrza tego układu suszącego to, co się wydziela w trakcie suszenia, czyli to jest woda, którą chcemy usunąć z rośliny w trakcie suszenia, żeby ją stabilizować. Ta woda zawiera jednak składniki lotne, biologicznie aktywne, a to się przekłada na działanie oraz zapach, aromat, który pozostaje w tym naszym nowym komponencie kosmetycznym” - zaznaczyła ekspertka.
 
Według niej, fluidolat może być stosowany jako zamienniki wody w różnego rodzaju żelach, tonikach, preparatach do mycia włosów czy ciała, ale również jako składniki preparatów emulsyjnych, pielęgnacyjnych, ochronnych. Można go wykorzystywać również do innych celów m.in. w przemyśle farmaceutycznym czy spożywczym.
 
„Jest to oferta surowców szczególnie pożądanych w dobie kiedy jesteśmy zainteresowani tym co naturalne - naturalnymi kosmetykami czy żywnością nie przetworzoną. To jest odpowiedź na zapotrzebowanie rynku” - podsumowała dr inż. Magdalena Sikora.
 
(PAP)