Katalonia: separatyści wygrali wybory

Hiszpańskie media komentując czwartkowe wybory do parlamentu Katalonii wskazują, że jego wyniki stawiają w trudnej sytuacji premiera Mariano Rajoya. Musi on bowiem zaakceptować wygraną separatystów i pożegnać się z wpływami na katalońskie życie polityczne.
 
Komentatorzy telewizji TVE24 wskazali, że rozpisanie przedterminowych wyborów w Katalonii przez hiszpańskiego premiera było dosyć ryzykownym przedsięwzięciem.
 
"Być może Rajoy nie spodziewał się, że ugrupowania separatystów utrzymają większość w katalońskim parlamencie, ale tak się stało. Teraz partie te mają legitymację od rządu centralnego do sprawowania władzy w Katalonii" - oceniła dziennikarka komentująca wybory w stacji TVE24.
 
Na niełatwą sytuację Rajoya wskazał też wydawany w Barcelonie "El Periodico", zaznaczając, że Katalończycy poważnie potraktowali udział w przedterminowych wyborach. Gazeta odnotowała, że pomimo zarządzenia głosowania w dniu roboczym mobilizacja mieszkańców regionu była tak duża, że doprowadziła do rekordowej frekwencji sięgającej blisko 82 proc.
 
Kataloński dziennik zaznaczył również, że zwycięska Ciudadanos, której przewodzi w regionie Ines Arrimadas, przejęła część elektoratu Partii Ludowej (PP) Rajoya. Przypomniała, że ugrupowanie premiera, które zdobyło zaledwie trzy mandaty, traci po "sromotnej porażce" niemal całkowicie wpływ na władzę w Katalonii.
 
"Ciudadanos to prawdziwy fenomen. Partia powstała przed zaledwie 12 laty w barcelońskim Teatrze Tivoli i teraz wygrała wybory jako pierwsze w historii ugrupowanie, które nie opowiada się za niepodległością regionu" - odnotował "El Periodico".
 
Hiszpańskie media spekulują co do możliwego powrotu byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, który od końca października ukrywa się w Belgii. Wskazują, że choć jest on najpewniejszym kandydatem do utworzenia rządu proniepodległościowego, to jego powrót do Hiszpanii może być równoznaczny z osadzeniem w więzieniu.
 
Wydawany w Madrycie "El Pais" zaznaczył tymczasem, że Puigdemont w sytuacji objęcia sterów nowego rządu będzie musiał skierować jego politykę w kierunku konfrontacji z hiszpańskim rządem. Sytuacja taka wydaje się nieunikniona w związku z koniecznością zaproszenia do przyszłego rządu separatystów ze skrajnie lewicowej Kandydatury Jedności Ludowej (CUP).
 
"W piątek lider CUP Carles Riera zapowiedział, że poprze Puigdemonta tylko wtedy, jeśli ten będzie realizował program budowania Republiki Katalonii" - ujawnił "El Pais".
 
Czwartkowe wybory w Katalonii wygrała Ciudadanos, zapewniając sobie 37 miejsc w 135-osobowym parlamencie. Do katalońskiej izby wejdą jeszcze blok wyborczy Razem dla Katalonii (Junts Per Catalunya) Puigdemonta (34 mandaty), Republikańska Lewica Katalonii (32), socjaliści (17), lewacka Wspólna Katalonia (8), a także CUP (4 mandaty) i PP (3).
 
Marcin Zatyka
 
(PAP)