Złote Globy rozdane. Gala zdominowana przez skandale seksualne w Hollywood

"Trzy billboardy..." to opowieść o niewyjaśnionym morderstwie, niekompetencji policji i rasizmie. Dzieło Irlandczyka Martina McDonagha zwyciężyło w czterech kategoriach - najlepszy dramat, najlepsza pierwszoplanowa aktorka w filmie dramatycznym (Frances McDormand), najlepszy aktor drugoplanowy (Sam Rockwell) oraz najlepszy scenariusz (McDonagh).

 

Tytuł najlepszej komedii przyznano debiutowi reżyserskiemu aktorki Grety Gerwig, "Lady Bird" o poszukującej własnej tożsamości, zbuntowanej nastolatce z małej miejscowości w Kalifornii - w tej roli 23-letnia Saoirse Ronan (dwukrotnie nominowana do Oscara, za rolę w filmach "Pokuta" i "Brooklyn"), doceniona jako najlepsza aktorka pierwszoplanowa w filmie komediowym.

 

Gary Oldman został uhonorowany jako najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym za wcielenie się w premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla w dramacie "Czas mroku" Joe Wrighta. Analogiczne wyróżnienie dla najlepszego aktora w komedii przyznano Jamesowi Franco za wyreżyserowany przez niego "Disaster Artist" o twórcach najgorszego filmu na świecie.

 

Allison Janney zdobyła uznanie i Złoty Glob za drugoplanową rolę surowej i antypatycznej matki w "I, Tonya", biograficznym dramacie o słynnej amerykańskiej łyżwiarce figurowej Tonyi Harding.

 

Guillermo del Toro (twórca m.in. "Labiryntu fauna") otrzymał nagrodę dla najlepszego reżysera za "Kształt wody", baśniową opowieść o miłości między kobietą a tajemniczym stworzeniem przetrzymywanym w tajnym laboratorium. Film ten, uznawany za faworyta wieczoru, mimo siedmiu nominacji zdobył "tylko" dwie statuetki - poza del Toro doceniono także muzykę Alexandre'a Desplata.

 

Za najlepszy film zagraniczny uznano dramat niemieckiego reżysera tureckiego pochodzenia, Fatiha Akina, "W ułamku sekundy", w którym główna bohaterka (Diane Kruger) walczy o sprawiedliwość po tym, jak w zamachu skrajnie prawicowej organizacji ginie jej mąż i synek. Po raz ostatni niemieckojęzyczny film zdobył Złoty Glob w 2010 roku - wówczas wygrał wysublimowany wizualnie dramat "Biała wstążka" Michaela Hanekego. "W ułamku sekundy" jest w tym roku niemieckim kandydatem do Oscara.

 

Wśród kategorii telewizyjnych triumfowały produkcje o kobietach. "Opowieść podręcznej", dystopijna historia rozgrywająca się w świecie, w którym kobiety pozbawiono praw i całkowicie podporządkowano mężczyznom, zwyciężyła w kategorii najlepszy serial dramatyczny, a za najlepszą rolę kobiecą w dramacie została nagrodzona występująca w "Opowieści..." Elizabeth Moss.

 

Moss dedykowała nagrodę kanadyjskiej pisarce Margaret Atwood, której powieść stała się bazą dla serialu. "Margaret, to dla ciebie i wszystkich kobiet przed tobą i po tobie, które odważyły się sprzeciwić niesprawiedliwości i nietolerancji" - podkreśliła aktorka.

 

Doceniono także miniserial HBO "Wielkie kłamstewka" Jean-Marca Vallee o życiu kilku kobiet w Kalifornii, których pozornie udane życie skrywa wiele traum i dramatów. Łącznie "Wielkie kłamstewka" zdobyły cztery wyróżnienia, w tym dla najlepszego miniserialu i najlepszej aktorki drugoplanowej w dramacie telewizyjnym - Laury Dern.

 

Nagrodę im. Cecila B. DeMille'a za całokształt twórczości otrzymała Oprah Winfrey, która wygłosiła płomienne przemówienie w obronie praw kobiet i praw obywatelskich, ku entuzjastycznym oklaskom publiczności.

 

Kwestia praw kobiet i ich dyskryminowania w świecie filmu i innych dziedzinach życia można uznać za lejtmotyw wieczoru - wiele aktorek zjawiło się na gali w czarnych sukniach, by zamanifestować poparcie dla ruchu #MeToo, temat ten pojawiał się też wielokrotnie w wystąpieniach osób wręczających i odbierających Złote Globy oraz w wypowiedziach gospodarza wieczoru Setha Meyersa.

 

Złote Globy to nagrody przyznawane od 1944 roku przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej. Uchodzą za najważniejsze wyróżnienie w świecie filmu po Oscarach oraz za wydarzenie niejako otwierające sezon nagród w tej branży.

 

(PAP)