USA - blisko 1000 osób zginęło w 2017 roku z rąk policji

USA - blisko 1000 osób zginęło w 2017 roku z rąk policji
fot.PAP/EPA
Amerykański dziennik opiera się na własnej bazie danych, którą stworzył na podstawie informacji z mediów, rejestrów publicznych, doniesień w mediach społecznościowych i innych źródeł. Dokumentuje ona wszystkie znane incydenty ze skutkiem śmiertelnym, w których strzał oddał policjant na służbie. Rejestr został stworzony w 2015 roku, po zastrzeleniu przez policję nieuzbrojonego, czarnoskórego nastolatka Michaela Browna na przedmieściach Saint Louis w stanie Missouri, gdy okazało się, że dane FBI - uwzględniające tylko dobrowolne zgłoszenia funkcjonariuszy - były zaniżone. W 2016 roku projekt ten został uhonorowany Nagrodą Pulitzera.
 
Z danych tych wynika, że w 2017 roku z rąk policjantów zginęło 987 osób, czyli niewiele więcej niż rok i dwa lata wcześniej (odpowiednio: 963 i 995). Ponad jedna trzecia ofiar została zastrzelona podczas próby ucieczki przed funkcjonariuszami. Trzy na pięć ofiar miało przy sobie broń. Prawie wszystkie ofiary to mężczyźni, ponad jedna trzecia miała mniej niż 30 lat. Blisko połowę zastrzelonych stanowili biali, jedną piątą - osoby czarnoskóre.
 
"WP" we wtorkowym komentarzu redakcyjnym zwraca uwagę, że blisko jedna czwarta ofiar (236 osób) cierpiała na zaburzenia zdrowia psychicznego. To zaś oznacza - podkreśla gazeta, powołując się na dane organizacji Treatment Advocacy Center - że ryzyko zastrzelenia podczas incydentu z udziałem policji wzrasta 16-krotnie w przypadku osób z nieleczonymi zaburzeniami psychicznymi.
 
Z drugiej strony - zaznacza "WP" - na policję "niesprawiedliwie zrzucono odpowiedzialność za radzenie sobie z ludźmi w stanie kryzysu psychicznego". Przytacza przykład cierpiącego na depresję 15-latka, który najprawdopodobniej w celu popełnienia samobójstwa sprowokował policjantów do zbrojnej konfrontacji i zginął od strzału
 
Rozszerzenie usług w zakresie zdrowia psychicznego mogłoby więc zmniejszyć liczbę ofiar, podobnie jak lepsze szkolenie funkcjonariuszy i zespołów interwencyjnych w kontaktach z osobami zaburzonymi - podkreśla dziennik. 
 
(PAP)