Awaryjne lądowanie bombardiera oczami pasażerów

Dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT-u Adrian Kubicki oświadczył, że firma zdecydowała o przeglądzie podwozia wszystkich swoich bombardierów.

 

Jak dodał, taki incydent wydarzył się po raz pierwszy, jeśli chodzi o bombardiery LOT-u. Ale nie jest to pierwszy tego typu przypadek w historii bombardiera. "Tu nie ma żadnych zaleceń, które mówiłyby, że trzeba coś zrobić odgórnie. Podjęliśmy decyzję wewnętrzną, że zrobimy przegląd goleni i podwozi we wszystkich samolotach bombardier, które mamy" - wyjaśnił.
 
Polski przewoźnik ma 10 Bombardierów DHC-8Q400, każdy z nich może zabrać 78 pasażerów. Samoloty te latają głównie na trasach krajowych i do krajów blisko sąsiadujących z Polską.
 
"Większość pasażerów naszych odwołanych rejsów odleciała, od momentu kiedy lotnisko zostało wczoraj po 23.15 ponownie otwarte. Podróżnym odwołanych rejsów są zmieniane rezerwacje w miarę dostępnych miejsc w naszych samolotach" - dodał Kubicki.
 
W trakcie lotu załoga zgłosiła problemy z podwoziem. Podczas lądowania maszyny goleń przednia, która się wysunęła, nie była zablokowana, co oznacza, że przednia część kadłuba samolotu otarła się o pas startowy i w ten sposób samolot zatrzymał się na pasie startowym.
 

Na miejscu w czwartek pracowała m.in. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, prokurator.

Lotnisko Chopina jest największym portem pasażerskim Polsce. Port obsługuje blisko 38 proc. ruchu pasażerskiego w naszym kraju.

 

(PAP)