Niemcy: Rozpoczęły się rozmowy o koalicji rządowej

Niemcy: Rozpoczęły się rozmowy o koalicji rządowej
PAP/EPA/CLEMENS BILAN

Udając się na rozmowy Merkel zapewniła, że strony "będą negocjować szybko", a ona sama jest "zdeterminowana by osiągnąć rezultat". "Ludzie oczekują od nas pójścia do przodu w kwestii utworzenia rządu (...)" - zaznaczyła szefowa CDU.

 

Z kolei przewodniczący SPD Martin Schulz oznajmił, iż UE potrzebuje "silnych, proeuropejskich Niemiec" w obliczu międzynarodowych wyzwań.

 

Na początku spotkania Merkel, Schulz oraz przywódca CSU Horst Seehofer mają rozmawiać o "przebiegu i strukturze" negocjacji koalicyjnych - poinformowała dpa. Na godz. 15 zaplanowano spotkanie z udziałem 15 polityków z każdej z trzech partii.

 

Według sondaży przeprowadzonych w tym tygodniu poparcie dla SPD spadło do rekordowo niskiego poziomu 18 proc. CDU/CSU mogą liczyć z kolei na wynik na poziomie 31,5 proc.

 

Chadekom zależy na jak najszybszym ukończeniu negocjacji; wielu czołowych polityków CDU i CSU, w tym kanclerz Merkel, sugerowało w ostatnich dniach, że umowa koalicyjna powinna być gotowa do 10-11 lutego.

 

Kierownictwo SPD, ministrowie, premierzy landów i negocjatorzy z tej partii spotkali się w czwartek na wewnętrznych konsultacjach przed podjęciem rozmów z CDU/CSU. Jak mówił Schulz, partia chciała ustalić swoją "pozycję wyjściową" do negocjacji.

 

Decyzja o udziale SPD w rozmowach koalicyjnych zapadła na nadzwyczajnym zjeździe partii 21 stycznia przy znacznej wewnętrznej opozycji, zwłaszcza ze strony młodzieżówki partii. Jednak ostatnie słowo w sprawie zaaprobowania bądź odrzucenia umowy koalicyjnej będą mieli w referendum członkowie SPD, czyli ponad 440 tys. osób.

 

Niemcy zmagają się z utworzeniem rządu od wyborów z 24 września 2017 roku, w których zarówno CDU/CSU (32,9 proc.), jak i SPD (20,5 proc.) uzyskały wyniki najgorsze w powojennej historii tych partii. Po fiasku rozmów z FDP i Zielonymi w listopadzie chadecy rozpoczęli starania o sojusz z SPD. Socjaldemokraci deklarowali początkowo wolę przejścia do opozycji, zmienili jednak zdanie pod wpływem sugestii prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera.

 

(PAP)