Skandal w niemieckiej motoryzacji. Gazowali małpy, żeby udowodnić, że spaliny nie szkodzą

To kolejny już odcinek ciągnącego się od przeszło dwóch lat skandalu z manipulacjami spalinami z silników Diesla. Kiedy nie dało się już zaprzeczać, że prawdziwe zanieczyszczenie powietrza było ukrywane, producenci samochodów postanowili udowodnić, że wdychanie spalin nie jest szkodliwe. Sprawa, którą opisał New York Times, jest tak poważna, że zajął się nią niemiecki rząd.

 

W ramach testów 10 małp przez cztery godziny musiało w uszczelnionym pomieszczeniu wdychać spaliny z Volkswagena Beetle. Małpom puszczano kreskówki, żeby zachowały spokój. Testom poddani mieli być także ludzie. Sponsorowana przez największe niemieckie koncerny motoryzacyjne grupa badawcza, testowała badanie wpływu dwutlenku azotu na ludzi. Wyniki tych badań nigdy nie zostały jednak opublikowane.

 

Volkswagen w specjalnym oświadczeniu przeprosił za prowadzone badania. Od testów odcięły się też Daimler i BMW.