RPA: prezydent Zuma podał się do dymisji - dziś wybory następcy

Były przywódca związkowy i biznesmen Cyril Ramaphosa zostanie w czwartek wybrany przez parlament RPA na prezydenta tego kraju i zastąpi Jacoba Zumę, który zrezygnował ze stanowiska - ogłosił Afrykański Kongres Narodowy Południowej Afryki (ANC).


W oświadczeniu partia, która ma bezwzględną większość w parlamencie, potwierdziła, że przedstawi kandydaturę Ramaphosy, swego szefa i obecnego wiceprezydenta kraju, by "został wybrany na prezydenta RPA".

 

Zuma w środę wieczorem w telewizyjnym wystąpieniu ogłosił swą rezygnację "z natychmiastowym skutkiem". Kończy to trwający od kilku miesięcy kryzys polityczny.

 

Pozycja Zumy była osłabiona od grudnia 2017 roku, gdy ANC wybrał na swego przewodniczącego Ramaphosę, który podczas swej kampanii obiecywał walkę z korupcją.

 

Ostatnio przeciwko Zumie wysuwano liczne zarzuty korupcyjne, spośród których najbardziej szkodliwe były te dotyczące powiązań z zamożną rodziną z Indii, Guptami. Jej członkowie mieli wpływać na obsadę stanowisk w rządzie i otrzymywać rządowe kontrakty dzięki znajomości z Zumą i przysługom świadczonym prezydentowi.

 

Zumie grozi też przywrócenie 18 zarzutów o korupcję, oszustwo i pranie pieniędzy, wynikających z umów zbrojeniowych sięgających lat 90.

 

Jak przekazał portal BBC, Ramaphosa utrzymywał dotychczas, że jego priorytetem jest ożywienie osłabionej gospodarki RPA, co jednak nie będzie proste. Bezrobocie w RPA wynosi prawie 30 proc., a wśród ludzi młodych - 40 proc. Wolne tempo wzrostu i kurczące się zaufanie inwestorów przyczyniły się do obniżenia przez dwie agencje ratingowe ratingu gospodarki RPA do poziomu śmieciowego.

 

Według BBC jednym z pierwszych kroków mających na celu poprawienie zaufania inwestorów będzie uporanie się z nieustannymi zarzutami o korupcję w rządzie. Wciąż pojawiające się doniesienia o złym zarządzaniu firmą energetyczną Eskom doprowadziły do poważnego kryzysu w kraju, a minister finansów Malusi Gigaba ostrzegał, że może on pogrzebać gospodarkę.

 

Nowy prezydent będzie musiał też jak najszybciej zjednoczyć swą partię. Po niedawnej kampanii przed wyborem nowego przewodniczącego ANC wewnątrz ugrupowania pogłębiły się podziały na tych, którzy popierają Zumę i na zwolenników Ramaphosy.

 

Niewątpliwie jednym z największych osiągnieć Zumy było uspokojenie sytuacji w jego rodzinnej prowincji KwaZulu-Natal przed pierwszymi demokratycznymi wyborami w kraju z 1994 roku. Zuma jest bardzo popularny w regionie i popiera go wielu mieszkańców tych terenów, a także wielu Zulusów. Są obawy, że ANC mógłby stracić te ważne głosy, jeśli zwolennicy Zumy uznaliby, że został on źle potraktowany. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że wraz z nasileniem walki o władzę w ANC, nasila się też przemoc na tle politycznym w KwaZulu-Natal - dodaje BBC.

 

Jak czytamy, w kraju mówi się, że Ramaphosie zależało na najwyższym stanowisku w państwie, od kiedy ANC doszła do władzy. Miał być tak niepocieszony, że Nelson Mandela nie wybrał go na swego następcę, że odszedł z polityki do biznesu.

 

Od końca apartheidu ANC wygrywał każde wybory w RPA. Wielu obywateli postrzega Kongres jako partię, której zawdzięcza wolność po brutalnych i rasistowskich rządach, a takich rzeczy łatwo się nie zapomina - zauważa BBC.

 

Jednak popularność partii spada i po raz pierwszy istnieje realna szansa, że może ona stracić władzę, zwłaszcza jeśli opozycja się zjednoczy. W wyborach samorządowych z 2016 roku ANC doznała sporych strat. Chociaż zdobyła więcej głosów niż jakiekolwiek inne ugrupowanie, to straciła kontrolę nad głównymi miastami, w tym gospodarczą stolicą Johannesburgiem i stolicą Tshwane.

 

Mimo że nikt nie wątpi, iż w ostatnich latach los wielu mieszkańców RPA się poprawił, to wielu uważa, że za rządów ANC zmieniło się za mało. RPA to wciąż kraj wielkich nierówności, w którym ponad połowa ludności żyje w ubóstwie.

 

Ponadto zarzuty o korupcję w rządzie pogłębiły wrażenie wielu obywateli, że uprzywilejowana, politycznie umocowana elita odnosi korzyści kosztem zwykłych mieszkańców. Wśród wielu czarnoskórych obywateli RPA panuje przekonanie, że struktury siłowe utworzone za czasów apartheidu wciąż funkcjonują. Gorącymi tematami są zwłaszcza kwestia własności ziemi i gospodarka, podczas gdy według BBC rozdział ziem rolnych odebranych czarnoskórym mieszkańcom za czasów apartheidu następuje w wyjątkowo powolnym tempie. ANC obiecała przyspieszyć redystrybucję ziem, m.in. zmieniając konstytucję, by umożliwić wywłaszczanie gruntów bez odszkodowania.

 

Ok. 95 proc. aktywów kraju jest w rękach 10 proc. ludowości, a biali obywatele RPA nadal zarabiają ok. pięć razy więcej niż ich czarnoskórzy współobywatele.

 

Największym wyzwaniem dla ANC przed wyborami zaplanowanymi na 2019 rok może być zrównoważenie interesów kluczowych wyborców i interesów środowiska biznesowego oraz gospodarki - ocenia BBC.

(PAP)