Prokurator-pedofil przed obliczem sądu. Grozi mu 12 lat za kratkami

Sędzia Sądu Okręgowego w Piotrkowie Tryb. Jacek Gasiński zadecydował o całkowitym wyłączeniu jawności sprawy ze względu na charakter zarzucanych oskarżonemu przestępstw i dobro poszkodowanych, którymi są osoby małoletnie.

 

Krakowska prokuratura oskarża Andrzeja W. o pięć brutalnych przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, które miał popełnić między grudniem 2008 r. a grudniem 2011 r. wobec dwojga dzieci na terenie woj. świętokrzyskiego. Z uwagi na dobro śledztwa i dobro pokrzywdzonych prokuratura nie udzielała dotychczas bliższych informacji o sprawie.

 

"Poszkodowani to mężczyzna i kobieta - w chwili czynu były to osoby poniżej lat 15, w związku z czym mamy do czynienia z zaostrzeniem dolnej granicy ustawowego zagrożenia karą powyżej lat 3. Oskarżony to funkcjonariusz publiczny, osoba w wieku lat około 50. Sprawa napotykała na przeszkodę w postaci immunitetu prokuratorskiego; pod koniec 2015 roku został złożony wniosek o jego uchylenie, który procedowany był do kwietnia 2017 roku" – poinformował pełnomocnik pokrzywdzonej adw. Dariusz Sobczyk.

 

Centralne Biur Śledcze Policji zatrzymało mężczyznę w kwietniu ub. roku. Po przesłuchaniu w zamiejscowym wydziale Prokuratury Krajowej śledczy skierowali do sądu wniosek o aresztowanie, który sąd uwzględnił.

 

We wrześniu akt oskarżenia przeciwko świętokrzyskiemu prokuratorowi wpłynął do Sądu Okręgowego w Kielcach, który - z uwagi na konieczność zachowania bezstronności - wystąpił do Sądu Najwyższego o przekazanie rozpoznawania tej sprawy poza okręg kielecki. W uzasadnieniu podano, że Andrzej W. był wieloletnim prokuratorem, pracującym w okręgu Sądu Okręgowego w Kielcach. Poza tym w sprawie mają być przesłuchani w charakterze świadków kieleccy prokuratorzy i kuratorzy.

 

Sprawa trafiła do piotrkowskiego Sądu Okręgowego. Ten na początku stycznia tego roku postanowił zwrócić ją do uzupełnienia do małopolskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, która prowadziła śledztwo. Prokuratura złożyła na tę decyzję zażalenie, które rozpoznał Sąd Apelacyjny w Łodzi i postanowił jednak przekazać sprawę piotrkowskiemu sądowi do "merytorycznego rozpoznania".

 

Oskarżony przez cały okres postępowania przebywał w areszcie. Jak podał jego obrońca, mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia w sprawie i nie przyznaje się do żadnego ze stawianych mu zarzutów. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.

 

(PAP)