Marit Bjoergen kończy karierę: "Nie mam już motywacji, by dać z siebie 100 procent"

Marit Bjoergen kończy karierę: Nie mam już motywacji, by dać z siebie 100 procent
fot. PAP/EPA

38-latka ma na koncie 15 medali olimpijskich - osiem złotych, cztery srebrne i trzy brązowe. Jej dorobek uzupełnia 26 krążków mistrzostw świata (18-5-3), co czyni ją rekordzistką także w zawodach tej rangi. Odniosła 114 zwycięstw w indywidualnych zawodach Pucharu Świata. To również jest najlepsze osiągnięcie w historii.

 

W zawodach PŚ zadebiutowała w 1999 roku, w kolejnym zdobyła w nim pierwsze punkty, a w 2002 w sprincie techniką dowolną w Duesseldorfie po raz pierwszy stanęła na podium i od razu na jego najwyższym stopniu.

 

W tej samej konkurencji była najlepsza podczas mistrzostw świata w Val di Fiemme w 2003 roku, kiedy rozpoczęła swoje "złote żniwa". Dwa lata później z Oberstdorfu przywiozła już pięć krążków, w tym trzy z najcenniejszego kruszcu. W 2005 roku zdobyła także pierwszą Kryształową Kulę.

 

Choć w sezonie olimpijskim znów była najlepsza w klasyfikacji generalnej PŚ, to igrzyska w Turynie przyniosły jej wielkie rozczarowanie. Na tydzień przed ich rozpoczęciem rozchorowała się i zdobyła tylko jeden srebrny medal. Nie lepiej było w kolejnym sezonie. W pierwszym, historycznym Tour de Ski zajęła drugie miejsce, ale w mistrzostwach świata w Sapporo w żadnym z indywidualnych startów nie udało jej się stanąć na podium.

 

Tour de Ski jeszcze dwukrotnie nie wyszło Bjoergen na zdrowie - w sezonie 2007/08 zachorowała w jego trakcie, a w kolejnym tuż przed MŚ. W Libercu po raz pierwszy od 2001 roku Norweżka nie zdobyła medalu - nawet w drużynie - mistrzostw świata. Z tym morderczym cyklem rozprawiła się dopiero w 2015 roku, kiedy była najlepsza.

 

Urodzona 21 marca 1980 roku w Trondheim narciarka sukces przez duże "S" odniosła podczas igrzysk w Vancouver w 2010 roku. W sezonie olimpijskim do startów w PŚ podchodziła selektywnie. Oprócz TdS, odpuściła także zawody w Kuusamo, Rybińsku i Canmore. W Kanadzie wywalczyła za to pięć medali, w tym trzy złote. Na 30 km techniką klasyczną musiała uznać wyższość Justyny Kowalczyk.

 

Rok później przed mistrzostwami świata w Oslo zastosowała podobną taktykę i znów przyniosła ona efekt, tym razem w postaci czterech złotych medali. Równie dobrze było w 2013 roku w Val di Fiemme, a trzy lata temu w Falun dołożyła dwa złote krążki. W międzyczasie w igrzyskach w Soczi cieszyła się z trzech triumfów.

 

Po sezonie 2014/15, który zwieńczyła czwartą Kryształową Kulą, zdecydowała się na macierzyńską przerwę. Syna Mariusa urodziła w święta Bożego Narodzenia, a do rywalizacji wróciła niespełna trzy miesiące później.

 

"Trudno być mamą i sportowcem na najwyższym poziomie. Ma to jednak również pozytywne strony. Łatwiej radzę sobie z presją i niepowodzeniami. Kiedy po kiepskich zawodach lub treningu wracam do domu i widzę uśmiechniętego syna, to od razu czuję się zrelaksowana" - przyznała.

 

Rok temu w MŚ w Lahti zdobyła cztery złote medale, a w lutowych igrzyskach w Pjongczangu pięciokrotnie stawała na podium, w tym dwa razy na jego najwyższym stopniu. Ostatnie złoto w Korei Południowej wywalczyła mając 37 lat i 341 dni, co czyni ją drugą najstarszą mistrzynią olimpijską w biegach narciarskich. W 1992 roku w Albertville w wieku 39 lat i 354 dni z koleżankami ze sztafety Wspólnoty Niepodległych Państw triumfowała Rosjanka Raisa Smietanina.

 

(PAP)