Jednak będzie strajk w LOT? Związkowcy nie odpuszczają

W piątek wieczorem prezes LOT Rafał Milczarski poinformował, że Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że zapowiadany przez związki zawodowe strajk nie może się odbyć. Spółka w czwartek skierowała wniosek do sądu, by ten udzielił zabezpieczenia poprzez zakazanie pozwanym związkom zawodowym ogłoszenia oraz przeprowadzenia strajku.

 

Milczarski zapowiedział ponadto, że firma w ciągu dwóch tygodni złoży rozbudowany pozew w tej sprawie.

 

Przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego i przewodnicząca Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego Monika Żelazik porównała decyzję sądu, do czasów PRL kiedy "na zamówienie władzy sędziowie zakazywali strajków w państwowych firmach".

 

Podkreśliła, że mimo "medialnej nagonki" władz LOT-u na związki, w pierwszym od lat referendum strajkowym wzięło udział ponad połowa pracowników LOT, z czego ponad 90 proc. opowiedziała się za strajkiem.

 

Zdaniem związków zawodowych postanowienie sędziego Grzegorza Kochana "nie jest prawomocne i nie nadaje się do egzekucji".

 

Związki wskazują, że w postanowieniu zakazuje się m.in. rozpoczęcia ogólnopolskiej akcji strajkowej w dniu 1 maja br. Natomiast strajk pracowników LOT ma odbyć się w Warszawie.

 

"Kuriozalne jest to, że LOT poskarżył się do sądu 6 kwietnia br., czyli na kilka tygodni przed naszą decyzją o terminie strajku. Sąd od 6 kwietnia zapomniał nas powiadomić o sprawie. Sędzia wysłuchał wyłącznie pracodawcy, który wprowadził sąd w błąd np. co do ilości referendów" - mówiła Żelazik.

 

Zwróciła ponadto uwagę, że sędzia w postanowieniu wskazał, że pracownicy firm lotniczych mają prawo do strajku.

 

Związkowcy wskazują też na błędy merytoryczne we wniosku. Skierowany jest on m.in. do Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PPL LOT, tak jakby ten związek działał w Państwowych Portach Lotniczych. Związek działa w PLL LOT, czyli w Polskich Liniach Lotniczych. Zdaniem Karola Sadowskiego pełnomocnika Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, celem takiego działania "pewnie było ograniczenie naszych uprawnień".

 

W związku z decyzją sądu, związki zawodowe w LOT zaapelowały do innych organizacji związkowych o organizowanie strajków solidarnościowych. Polskie prawo stanowi, że można zrobić strajk solidarnościowy, jeżeli jakimś pracownikom odmawia się w Polsce prawa do strajków" - podkreśliła Żelazik.

 

Rozważany jest też strajk ostrzegawczy - dodała - w sytuacji, gdy pracodawca uniemożliwia lub utrudnia akcję strajkową.

 

Poinformowała, że strajk w LOT popierają np. Związek Zawodowy Pracowników Lotnictwa Cywilnego, Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego i OPZZ.

 

Związki chcą też interweniować u Rzecznika Praw Obywatelskich.

 

"Strajk odbędzie się, nie damy się zastraszyć" - powiedziała przewodnicząca Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego. Nie wyjaśniła, ilu pracowników może wziąć w nim udział, ani jak będzie wyglądał. "Mamy jeszcze kilka dni" - dodała.

 

Prezes LOT w piątek powiedział, że decyzja sądu oznacza, że "sąd uznał argumenty LOT mówiące o nielegalności referendum i strajku za prawdopodobne".

 

"Z ogromną ulgą chciałbym wszystkich pasażerów poinformować o tym, że majówka jest bezpieczna i możecie bezpiecznie lecieć LOT-em, żadnego strajku w majówkę nie będzie" - przekonywał Milczarski na konferencji.

 

Spółka uznaje referendum strajkowe jak i sam strajk, który chcą przeprowadzić związki zawodowe, za nielegalne. Prezes wskazał na orzeczenie Sądu Najwyższego z października ub.r., który uznał, że uchylenie regulaminu wynagrodzeń z 2010 roku przez spółkę było zasadne i zgodne z prawem. Tym samym - jak dodał - znika przedmiot sporu zbiorowego ze związkami.

 

Z tą argumentacją nie zgadzają się związki zawodowe, które przekonywały, że nie było żadnych uchybień, a referendum było legalne.

17 maja Sąd Okręgowy w Warszawie ma wypowiedzieć się ws. wypowiedzenia regulaminu wynagrodzeń z 2010 r.

 

Było to związane z pomocą publiczną, jaką otrzymał LOT i koniecznością jej notyfikowania przez Komisję Europejską. Wówczas spółka stanęła na krawędzi bankructwa i przeprowadziła restrukturyzację. W 2013 roku zostały wprowadzone ramowe wytyczne dot. wynagrodzeń. Związki ich nie uznają i od tego momentu są w sporze zbiorowym ze spółką.

 

(PAP)