Górnik odnaleziony przez ratowników w Zofiówce nie żyje. Ratownicy dostrzegli kolejnego poszukiwanego górnika

Do jednego z poszukiwanych ratownicy dotarli w niedzielę rano. Po wstrząsie został przygnieciony elementami obudowy. Ok. godz. 11 ratownicy przetransportowali go do podziemnej bazy.

 

"Lekarz dokonał oględzin, stwierdził zgon. Przed chwilą byliśmy u rodzin, poinformowaliśmy rodziny o tym fakcie" - powiedział prezes JSW.

 

Ozon powiedział, że zmarły górnik miał 38 lat, od 10 lat pracował w JSW. Zaznaczył, że nie jest to jeszcze całkowicie pewna informacja, bo pracownik nie miał przy sobie dyskietki, którą muszą posługiwać się górnicy podejmujący pracę na terenie kopalni.

 

"Teraz rodzina i inni górnicy udają się do punktu opatrunkowego, żeby dokonać identyfikacji tego górnika" – zaznaczył.

 

Ratownicy zauważyli też kolejnego poszukiwanego górnika, jest on uwięziony między elementami wyrobiska. To ok. 10 metrów od miejsca, gdzie znaleziono poprzedniego pracownika; w ten rejon będzie wprowadzany ciężki sprzęt. W ocenie sztabu akcji, uwalnianie poszkodowanego może potrwać 4-5 godzin.


"Wracam z centrum zarządzania akcją i od rodzin, które poinformowałem, że kolejny zastęp, który został wprowadzony w okolice tego miejsca, gdzie znaleźliśmy górnika (nieżyjącego – PAP) jest w kontakcie wzrokowym z kolejną osobą, kolejnym górnikiem" – powiedział Ozon.

 

Prezes JSW powiedział, że po wstrząsie wyrobiska są mocno zdeformowane, zwężone, ale możliwe jest wprowadzenie w nie lutniociągu doprowadzającego powietrze i przejście ratowników ze sprzętem.

 

Ozon dodał, że po sobotnim wstrząsie, w niedzielę doszło do wstrząsów wtórnych o mniejszej sile. Ten sobotni należał do najsilniejszych w historii polskiego górnictwa węgla kamiennego.

 

(PAP)