Potężna powódź w Ankarze. Dziewięć minut deszczu wystarczyło, by ulice zamieniły się w rwące rzeki

"To katastrofa naturalna. Nikt nie zginął, ale sześć osób odniosło obrażenia" i są "poważne straty materialne" - oświadczył burmistrz Ankary Mustafa Tuna w telewizji informacyjnej NTV.

 

Do podtopień doszło w dzielnicy Mamak. Ulewne deszcze, które rozpoczęły się przed południem, mają potrwać z przerwami do wieczora - podają tureckie media.

 

Telewizja pokazuje zdjęcia pojazdów porwanych przez błotnistą wodę. Na jednym z nagrań widać mężczyznę kucającego na masce samochodu, porwanego przez prąd.

 

Burmistrz Ankary poinformował, że nikt nie został do tej pory uznany za zaginionego. "Takie zjawisko występuje raz na 500 lat, nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy" - powiedział NTV. "To nadzwyczajna sytuacja, coś nienormalnego" - dodał.

 

Latem ubiegłego roku w Stambule dwukrotnie doszło do powodzi, która sparaliżowała miasto. Rząd Turcji już wtedy wspominał, że chodzi o nietypowe dla tej pory roku opady i wskazywał, że być może winne są zmiany klimatyczne.

 

(PAP/Superstacja)