Wyższe podatki dla najlepiej zarabiających - 1,8 mld zł ma przynieść danina solidarnościowa

Próg daniny solidarnościowej ustalono na naprawdę wysokim poziomie, obejmie ona wąskie grono najlepiej zarabiających Polaków, nie dotknie klasy średniej - uważa dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.
 
Szołucha pozytywnie ocenił propozycję daniny solidarnościowej w kształcie zaprezentowanym przez rząd we wtorek. Zaznaczył przy tym, że wcześniej miał obawy, czy nie obejmie ona zbyt szerokiej grupy.
 
"Obawiałem się, że próg dochodów, od którego należy płacić daninę będzie zbyt niski i dotknie ona klasę średnią, osoby które co prawda dobrze zarabiają, ale nie są krezusami. Jednak zaproponowany próg jest naprawdę wysoki, co oznacza, że konieczność zapłaty dodatkowych 4 proc. obejmie naprawdę wąskie grono najlepiej zarabiających Polaków" - powiedział PAP ekonomista.
 
Według niego projekt przygotowany w resorcie finansów jest w obecnych warunkach rozwiązaniem najwłaściwszym. Szołucha wskazał w rozmowie z PAP na trzy przyczyny. Po pierwsze - niepełnosprawnym należy pomagać w sposób szczególny i w pierwszej kolejności.
 
"To grupa, która - nie ze swojej winy - nie jest w stanie żyć z pracy własnych rąk. Często skutkami niepełnosprawności są obciążeni też ich bliscy" - wyjaśnił.
 
"Niemal trzy dekady transformacji ustrojowej to wystarczający czas, aby ci, którzy wykorzystali stworzone po 1989 r. warunki ekonomiczne, złożyli się na pomoc dla tych, którzy tych warunków nie byli w stanie wykorzystać" - uważa ekonomista.
 
Szołucha zaznaczył, że w polskiej konstytucji jest mowa o "społecznej gospodarce rynkowej", co oznacza, że kieruje się ona w pierwszej kolejności rachunkiem ekonomicznym, ale ma także istotny komponent społeczny.
 
"System społecznej gospodarki rynkowej ma solidną podbudowę aksjologiczną i etyczną, bowiem wynika także z nauki społecznej kościoła katolickiego. Ma także podbudowę praktyczną - społeczna gospodarka rynkowa to nic innego, jak niemiecki powojenny ordoliberalizm, który spowodował cud gospodarczy w Niemczech Zachodnich" - wyjaśnił Szołucha.
 
Jego zdaniem zaletą zaproponowanych zmian jest to, że mówimy o systemie dedykowanym, pomocy adresowanej do konkretnej grupy, w tym przypadku niepełnosprawnych.
 
Zwrócił uwagę, że daniny solidarnościowe funkcjonują - z różnych przyczyn - w kilku innych krajach europejskich.
 
"Nie będzie to więc rozwiązanie wyjątkowe. Najbogatsi są obciążani dodatkowymi daninami, albo są dla nich ustanawiane dodatkowe stawki podatku. Tymczasem w Polsce od lat nie ma trzeciej, najwyższej stawki PIT (wynosiła 40 proc. dla dochodu ponad ok. 85,5 tys. zł - PAP). Dlatego danina solidarnościowa jest, moim zdaniem, do przyjęcia przez tych, którzy bardzo dużo zarabiają. Jednocześnie będzie niosła realną pomoc niepełnosprawnym i ich rodzinom" - uważa Szołucha.
 
Według niego jej wprowadzenie nie zmieni jednak w istotny sposób systemu podatkowego, nawet w obszarze samych podatków dochodowych.
 
"Ona ani nie zachęci, ani nie zniechęci do zmiany zachowań, np. do jakiś optymalizacji podatkowych. Na pewno nie będzie głównym problemem podatkowym najbogatszych Polaków" - zaznaczył.
 
Niemniej, jak przyznał, Ministerstwo Finansów powinno obserwować skutki wprowadzenia nowej daniny i ewentualnie reagować na bieżąco.
 
Szołucha podkreślił, że odrzuca argument, który często pojawia się w dyskusji publicznej na ten temat, iż pomoc niepełnosprawnym nie powinna opierać się na zabieraniu pieniędzy komukolwiek, w tym przypadku najbogatszym.
 
"Niestety państwo nie dysponuje kamieniem filozoficznym i wszystkie wydatki, na jakie je stać pochodzą z dochodów budżetowych wcześniej wnoszonych w formie podatków przez tę lub inna grupę społeczną. Innej drogi po prostu nie ma" - podsumował.
 
We wtorek rząd przedstawił propozycję nowego modelu finansowania wsparcia dla osób niepełnosprawnych. Jednym z jego filarów jest utworzenie nowego państwowego funduszu celowego – Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych.
 
Zgodnie z informacją resortu finansów rozwiązanie to stanowi realizację zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego dotyczącej utworzenia specjalnego funduszu, składającego się m.in. z daniny pochodzącej od osób najlepiej zarabiających.
 
Fundusz ma być zasilany przede wszystkim z dwóch źródeł: obowiązkowej składki pochodzącej z „przekierowania" części składki na Fundusz Pracy (w wysokości 0,15 proc. podstawy składki na Fundusz Pracy) oraz "daniny solidarnościowej od dochodów osób fizycznych" – w wysokości 4 proc. od nadwyżki dochodów powyżej 1 mln za rok podatkowy.
 
"Łączne szacowane przychody Funduszu z wyżej wymienionych tytułów w 2019 r. wyniosą ponad 2 mld zł rocznie" - informuje MF.
 
Wyjaśniono, że daninę solidarnościową będą płaciły osoby fizyczne, których dochody w roku podatkowym przekroczą 1 mln zł (suma dochodów będzie pomniejszana o zapłacone składki na ubezpieczenia społeczne). Zgodnie z wyliczeniami MF, takich osób w 2019 r. będzie ok. 25 tysięcy.
 
"Danina solidarnościowa od nadwyżki ponad 1 mln zł będzie wynosiła 4 proc. Po raz pierwszy będzie płacona od dochodów uzyskanych w 2019 r., które podatnik rozliczy składając zeznanie w 2020 r. (w terminie do 30 kwietnia)" - tłumaczy resort finansów.
 
Jak wyliczyło ministerstwo, w przypadku osoby, która zarabia rocznie 1,5 mln zł, danina solidarnościowa wyniesie 17 tys. 876 zł. Natomiast podatnik uzyskujący wynagrodzenie w wysokości 1 mln 41 tys. 885 zł zapłaci tylko 1 zł daniny solidarnościowej.
 
Pieniądze będą wpływać do tego samego urzędu skarbowego, w którym rozliczany jest podatek dochodowy, czyli do urzędu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania podatnika. Urząd ten będzie przekazywał je na Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych.
 
Ministerstwo Finansów zapewnia, że daniny o charakterze solidarnościowym są stosowane w innych państwach.
 
"Na przykład w Niemczech obowiązuje opłata solidarnościowa (Solidaritaetszuschlag) jako dodatkowa opłata powiązana z podatkiem dochodowym. Podatek solidarnościowy wprowadziły także m.in. Grecja, Włochy i Łotwa" - dodano. 
 
(PAP)