Zmartwychwstanie w Rumunii. Władze twierdzą, że ten mężczyzna nie żyje

Oddycha, chodzi, mówi... Niby wszystko z nim w porządku, ale sąd nadal twierdzi, że nie żyje. To dramat obywatela Rumunii, który kilka lat temu wyjechał do pracy w Turcji i w międzyczasie został uznany za zmarłego.

 

63-latek jest bezsilny, nie może znaleźć pracy, nie ma prawa do żadnego zasiłku. Nie ma nic. Wszystko przez żonę. Pani Reliu straciła z mężem kontakt, gdy wyjechał do pracy zagranicą. Niecierpliwa kobieta nie czekała długo, i w urzędzie złożyła wniosek o akt zgonu.

 

Po powrocie, mężczyzna dowiedział się, że nie żyje. Mimo kilku rozpraw i stawiania się w sądzie, urzędnicy państwowi nadal są przekonani, że jest denatem, a Reliu nie bardzo wie co ma jeszcze zrobić, żeby udowodnić że jednak żyje