Rzeszów; Buczak (PiS): W mieście rządzą deweloperzy, a nie radni

Rzeszów; Buczak (PiS): W mieście rządzą deweloperzy, a nie radni
Ludek/CC
Na zorganizowanej przy ul. Grabskiego, w pobliżu rzeszowskiego zalewu konferencji prasowej kandydat PiS na prezydenta miasta, zwrócił uwagę na kolejną inwestycję, która powstaje w tym miejscu.
 
„Okazuje się, że tuż nad prawym brzegiem Wisłoka rusza w tempie błyskawicznym kolejna inwestycja. Znajduje się ona tuż pod oknami już istniejących tu budynków. Mieszkający tam ludzie nabyli swoje nieruchomości w atrakcyjnym miejscu, a tu się okazuje, że tuż obok, na samym brzegu zalewu powstaną kolejne. Spowodują one, że te już istniejące budynki będą w cieniu. I to jest pierwszy problem dla mieszkańców” – mówił poseł PiS.
 
Drugim problemem według Buczaka jest to, że „w tempie błyskawicznym” zabudowywane są bardzo atrakcyjne tereny rekreacyjne wzdłuż Wisłoka.
 
Podkreślił, że rzeszowscy radni PiS zabiegają od dawna o to, by przygotować plan miejscowy dla tych terenów. „To osiedle powstaje na działkach, które tysiące mieszkańców wykorzystuje jako rekreacyjne. Potrzebne są jakieś interwencje społeczne, ponieważ interwencje radnych PiS są dla władz miasta nieistotne. Prezydent miasta te interwencje lekceważy” – uważa Buczak.
 
Kandydat PiS zaapelował do władz miasta, aby pod uwagę brane były głosy mieszkańców.
 
„Okazuje się, że w Rzeszowie rządzą deweloperzy, a nie radni. To trzeba zmienić. Apelujemy do władz miasta o to, aby słuchać mieszkańców i brać pod uwagę interesy i oczekiwania ludzi. Ważna jest dbałość o to, by budować nowe mieszkania, nowe osiedla, ale trzeba to robić z poszanowaniem interesu ludzi, którzy na danym terenie już mieszkają” – podkreślił Buczak.
 
Obecny na konferencji współzałożyciel Stowarzyszenia Zielone Osiedle Grabskiego Marcin Płodzień, zaznaczył, że mieszka na osiedlu od 12 lat.
 
„Osiedle miało być kameralne, z widokiem na zalew i dlatego zdecydowałem się na kupno mieszkania właśnie tu, inwestując duże pieniądze. Sam deweloper podkreślał, że nic więcej tu nie będzie. Nagle w marcu przyjeżdża ciężki sprzęt i zaczyna się budowa. Chcemy, żeby Rzeszów się rozwijał, ale chcemy też jednak, aby oprócz terenów zurbanizowanych były też także te zielone. A te tereny przy zalewie, przy żwirowni są najlepszymi, żeby uprawiać jakąś rekreację” – argumentował.
 
Płodzień zapowiedział, że stowarzyszenie będzie zbierało podpisy pod apelem, aby do prezydenta i rady miasta, aby uchwalony został plan zagospodarowania dla terenów nad Wisłokiem. „Po to, aby wiadomo było gdzie można budować, a gdzie powinny być tereny zielone. Będziemy też wnosić o to, aby tereny w rejonie kąpieliska Żwirownia zostały zagospodarowane, jako jeden wielki park” – powiedział.
 
Podpisy pod petycją będzie można też składać w biurach poselskich Buczaka. W ich zbiórkę zaangażują się także radni miejscy PiS. 
 
(PAP)