Policja rozbiła kolejny gang handlujący dopalaczami. Zatrzymano 18 osób

Szef MSWiA Joachim Brudziński podczas czwartkowej konferencji prasowej stwierdził, że "przestępcy zatrzymani we Wrocławiu mieli pełną świadomość, że handlują wyjątkowym - przepraszam za określenie - świństwem, wyjątkową trucizną". Dodał, że według wyliczeń policji grupa uzyskała z tego procederu ponad 14 mln zł.

 

"W tej sprawie jest absolutna determinacja i wola ze strony premiera Mateusza Morawieckiego, zostaliśmy wraz z ministrem (sprawiedliwości) Zbigniewem Ziobro zadaniowani do tego, aby wspólnie z przedstawicielami prokuratury i policji pochylić się, zastanowić nad zmianami obecnie obowiązującego prawa, które dałyby jeszcze lepsze instrumenty w ręce polskiej policji i prokuratury do walki z tym przestępstwem" - dodał Brudziński.

 

"Będziemy z tą przestępczością, wyjątkowo odrażającą, z pełną determinacją walczyć" - podkreślił. Zaapelował do rodziców, by uczulali dzieci, szczególnie w czasie wakacji, na takie niebezpieczeństwa. "Te specyfiki to regularna trucizna; dzieciaki kupują i zażywają - można powiedzieć obrazowo - śmierć" - zauważył minister.

 

Komendant główny Policji nadinsp. Jarosław Szymczyk poinformował, że zatrzymania to efekt niemal dwuletniej pracy policji. "Rozbiliśmy bardzo istotną grupę zajmującą się dystrybucją tzw. dopalaczy na terenie województwa dolnośląskiego" - mówił.

 

Podkreślił, że są przygotowywane zmiany w prawie dotyczące dopalaczy. "W naszej ocenie niezbędne są zmiany w prawie. Specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego przygotowali propozycję zmian i rozwiązań, które ułatwią nam ściganie tego procederu. Projekt jest w trakcie konsultacji, zyskuje pozytywne opinie. Wierzę, że wkrótce stanie się narzędziem, które pozwoli nam być jeszcze bardziej skutecznym" - mówił.

 

Pytany o kierunek tych zmian w prawie powiedział, że "główny problem tkwi w składach chemicznych; specyfiki ujęte w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii są spenalizowane, natomiast co chwila pojawiają się nowe substancje, które nie są objęte tą ustawą". Podkreślił, że za każdym razem trafiają na listę substancji zakazanych, ale "każda taka nowość powoduje, że (substancja) nie jest środkiem zakazanym".

 

Zwrócił też uwagę, że "pomysłowość ludzi, którzy produkują te substancje, nie zna granic". Zaapelował do rodziców i opiekunów, by zwracali uwagę na to, co ich dzieci przynoszą do domu. "To może być niewinnie wyglądająca substancja, która np. ma pochłaniać wilgoć lub wygląda jak środek do czyszczenia ekranów; ważna rzecz, że na tych opakowaniach z reguły nie ma wskazanych środków chemicznych, które znajdują się w środku" - poinformował Szymczyk.

 

(PAP)