Prezydent podpisał nowelizację ustawy o IPN. Przez parlament przeszła bez poprawek


Nowelizacja, wniesiona do Sejmu w środę rano jako projekt rządowy, była procedowana w trybie pilnym. Przed południem uchwalił ją Sejm, po południu zajął się nią Senat - najpierw komisja praw człowieka, a potem cała Izba. W dyskusji wziął udział premier Mateusz Morawiecki.

 

Za wnioskiem o przyjęcie noweli bez poprawek głosowało 76 senatorów, 1 był przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Wcześniej Senat odrzucił wniosek mniejszości o odrzucenie ustawy.

 

Nowelizacja uchyla art. 55a, który grozi karami grzywny i więzienia za przypisywanie polskiemu narodowi i państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej i art. 55b, który głosi, że przepisy karne mają się stosować do obywatela polskiego oraz cudzoziemca - "niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu".

 

W uzasadnieniu zmian w noweli o IPN podkreślono, że "bardziej efektywnym sposobem ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego, biorąc pod uwagę cel ustawy, będzie wykorzystanie narzędzi cywilnoprawnych".

 

Podczas wystąpienia w Senacie premier Morawiecki podkreślił, że celem styczniowej nowelizacji ustawy o IPN było pobudzenie opinii światowej do myślenia o rzeczywistych losach Polski w czasie II wojny i przemyślenia prawdy historycznej tamtych czasów.

 

Zdaniem szefa rządu, dzięki noweli o IPN "w niebywały sposób" udało się podnieść "wiedzę i świadomość tego, co jest prawdą historyczną o Polsce". "Z drugiej strony, spotkaliśmy się z falą niechęci i nienawiści, która jednak uświadomiła bardzo wielu ludziom na świecie, jaka jest ta prawda historyczna" - mówił Morawiecki.

 

Przyznał zarazem, że to "podniesienie świadomości" na temat prawdy historycznej o II wojnie zostało "wywalczone w bardzo trudnych okolicznościach". Szef rządu oświadczył też, że kilka miesięcy temu nie zdawał sobie sprawy z tego, że reakcja świata na nowelę ustawy o IPN, zwłaszcza żydowskiego, może być taka gwałtowna.

 

Premier przekonywał, że jego rząd proponuje korektę przepisów o IPN - "z punktu widzenia zapisów wcale nie taką istotną, ale z punktu widzenia rzeczywistości prawnej, prawno-karnej - dla naszych partnerów, zauważalną". Wskazywał, że dojrzałe państwo wyciąga wnioski i potrafi zmodyfikować swoją linię.

 

Jak ocenił, po wejściu w życie nowych rozwiązań wydawca gazety na Zachodzie "dwa razy się zastanowi", co publikuje, nie dlatego, że "znajdzie się w kolizji z polskim prawem karnym", a dlatego, że będzie musiał zapłacić odszkodowanie w wysokości 50 lub 100 milionów dolarów lub euro. Podkreślił, że decyzja o ponownej nowelizacji ustawy o IPN była "suwerenną decyzją" rządu.

 

Premier był pytany przez senatorów m.in. o to, dlaczego obecna nowelizacja ustawy o IPN procedowana jest tak szybko. "To strasznie prosta zmiana - wykreślenie dwóch przepisów. Wszystko zostało tak przedyskutowane, dzisiaj, w ciągu jednego dnia tyle razy zostało to przegadane, że możemy taką decyzję podjąć, ale to wszystko zależy od wysokiej izby, od Senatu, od Sejmu" - mówił premier.

 

Podczas debaty senator Jan Rulewski (PO) apelował o pozostawienie przepisów ustawy o IPN, w tym przepisów karnych dotyczących zniesławiania polskiego narodu i polskiego państwa, do rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny. Wniosek ws. uchwalonej w styczniu poprzedniej nowelizacji ustawy o IPN, po jej podpisaniu, skierował do TK prezydent Andrzej Duda.

 

"Pozwólmy spełnić wolę prezydenta, głowy państwa i dopełnić obowiązku Trybunałowi Konstytucyjnemu" - przekonywał Rulewski.

 

Szef KPRM Michał Dworczyk mówił m.in. o negatywnych skutkach wprowadzonej w styczniu br. nowelizacji ustawy o IPN, która wprowadziła m.in. przepisy karne za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej. "Dyskusja, która powstała w ostatnich miesiącach, była bardzo emocjonalna. Pokazała jak dużo jest do zrobienia i jak dużo złych rzeczy się wydarzyło, kiedy państwo polskie było bierne (...) kiedy zaczęła się zacierać granica między sprawcami a ofiarami" - zaznaczył.

 

Podkreślił także, że obecna niewielka zmiana, znosząca penalizację, jest po to, "żebyśmy w pewnym sensie nie utracili autorytetu". "Jeśli będziemy zabiegać o trzy lata więzienia i się okaże, że nie jesteśmy skuteczni, to autorytet Polski ucierpi" - powiedział.

 

Jak mówił Dworczyk, "dzisiaj stwierdzamy jednoznacznie - dochodzenia na gruncie cywilno-prawnym dobrego imienia Polski, walka o dobre imię Polski jest skuteczniejsze niż wykorzystywanie tych przepisów penalizacyjnych, które proponujemy uchylić".

 

Dworczyk odniósł się też do pytania senatora Rulewskiego, czy rząd porozumiał się w sprawie nowelizacji z TK i prezydentem - wnioskodawcą zbadania styczniowej noweli przez Trybunał. "Zarówno Trybunał, jak i prezydent to niezależne organy państwa, na które rząd nie ma wpływu. Trybunał proceduje zgodnie ze swoimi zasadami na wniosek prezydenta, rząd nie podejmuje tutaj żadnych działań w tej sprawie, choćby dlatego, że nie może, nawet gdyby zechciał to uczynić" - powiedział.

 

Szef KPRM mówił także o konsultacjach ustawy ze środowiskami żydowskimi lub ukraińskimi. "Była konsultowana zgodnie z procedurą przede wszystkim w Radzie Ministrów, ale była też dyskusja w ramach grupy powołanej przez premiera ds. dialogu polsko-izraelskiego. Tam nie ma polityków, tam są eksperci, socjologowie i na tym forum była konsultowana" - podkreślił.

 

Jak mówił, kiedy po styczniowej noweli o IPN przetoczyła się "ta burza dyskusji, komentarzy, rozmów, negocjacji, różnego rodzaju dialogów, które na różnych forach się toczyły, dzisiaj wiedza na temat tego i przypomnienie kto był sprawcą, a kto był ofiarą" jest lepsza.

 

Przed głosowaniami krytycznie o sposobie procedowania noweli wypowiadali się senatorowie PO. "Stała się rzecz skandaliczna, która nigdy nie zaistniała na sali Senatu. Ograniczono możliwość zadawania pytań, ograniczono listę mówców i ograniczono czas wystąpień do pięciu minut (...) To jest sytuacja nieprawdopodobna" - mówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

 

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski poinformował wieczorem, że na osobisty wniosek premiera Morawieckiego prezydent Duda podpisał uchwaloną w środę nowelizację ustawy o IPN.

 

Wejdzie ona w życie po 14 dniach od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

 

(PAP)