Wyścigowa Tesla to kompletna porażka. Auto nie dało rady przejechać nawet dwóch okrążeń na torze

Pierwszy wyścigowy samochód od Tesli za miesiąc zadebiutuje podczas inauguracji imprezy Electric GT Championship. Czyli zawodów samochodów elektrycznych. Przed inżynierami jeszcze masa pracy, bo podczas testów auto przejechało zaledwie... półtora okrążenia.

 

Tesla Model S w wersji P100D nie daje szans większości konkurentom. Samochód ma prawie 800 koni mechanicznych, 995 niutonometrów momentu obrotowego a od zera do setki przyspiesza w dwie sekundy. Żeby stworzyć taką wyścigówkę, trzeba było Model S obniżyć, poszerzyć nadkola a z tyłu zamontować potężny spoiler.

 

Auto zostało także mocno odchudzone. Konstruktorzy usunęli niemal wszystkie elementy wnętrza. Zastąpiła je klatka bezpieczeństwa i sportowe fotele.

 

Tyle teorii, bo na torze - podczas testów - auto spisało się średnio. Za kierownicą usiadł brytyjski prezenter i dziennikarz motoryzacyjny Tiff Needell. Docenił to, jak auto się prowadzi i przyspiesza. Frajda z jazdy nie trwała jednak długo. Po półtora okrążenia baterie Tesli zaczęły się przegrzewać a auto straciło moc.

 

Producent zdawkowo komentuje sprawę. Z oświadczenia wiemy tylko, że trwają prace nad usunięciem usterki.