Mjanma: dziennikarzom grozi 14 lat więzienia

W obronie birmańskiego dziennikarza agencji Reutera Wa Lone, któremu grozi 14 lat więzienia za złamanie przepisów o tajemnicy państwowej, stanęli dziennikarze "Kuriera Słupeckiego". Wa Lone w 2014 roku przez kilka dni był stażystą w tej wielkopolskiej redakcji.
 
Dziennikarze agencji Reutera 27-letni Kyaw Soe Oo i 32-letni Wa Lone usłyszeli zarzuty złamania przepisów o tajemnicy państwowej w poniedziałek w birmańskim sądzie w Rangunie. Obaj zadeklarowali, że są niewinni. Sąd zapowiedział, że zbada, czy oskarżeni rzeczywiście - jak twierdzi prokuratura - weszli w posiadanie tajnych dokumentów dotyczących birmańskich sił bezpieczeństwa z zamiarem działania na szkodę bezpieczeństwa narodowego.
 
Redaktor naczelny i wydawca "Kuriera Słupeckiego" Janusz Ansion powiedział w poniedziałek PAP, że Wa Lone w 2014 r. przez tydzień był stażystą w jego redakcji. "To dziennikarz, który kieruje się najwyższymi dziennikarskimi standardami, niezwykle życzliwy, charytatywnie pomaga dzieciom z ubogich wiosek. Jesteśmy oburzeni jego aresztowaniem i domagamy się natychmiastowego uwolnienia naszego kolegi" – podkreślił Ansion.
 
Jak dodał Wa Lone przyleciał do Polski w październiku 2014 r. w ramach projektu realizowanego przez Fundację Instytutu Lecha Wałęsy. "Spędził w Słupcy kilka dni, poznając problemy prasy lokalnej i samorządu. Wspominając pobyt w Słupcy, opisał go w Myanmar Times słowami: gość w dom, Bóg w dom” – zauważył Ansion.
 
ONZ, Stany Zjednoczone, Unia Europejska wielokrotnie bezskutecznie zwracały się do birmańskich władz o bezwarunkowe uwolnienie reporterów.
 
Przed aresztowaniem w grudniu 2017 roku Kyaw Soe Oo i Wa Lone prowadzili dziennikarskie dochodzenie w sprawie zabójstwa 10 mężczyzn i chłopców z muzułmańskiej mniejszości Rohingja w wiosce w stanie Rakhine (Arakan) na zachodzie Birmy. Do zbrodni doszło podczas prowadzonej przez birmańskie wojsko operacji wymierzonej w Rohingjów, w wyniku której do sierpnia 2017 roku z kraju uciekło ok. 700 tys. przedstawicieli tej mniejszości.
 
Sprawa dziennikarzy Reutera jest postrzegana jako próba zastraszenia mediów i zniechęcenia ich do opisywania sytuacji w Rakhine, gdzie birmańskim siłom bezpieczeństwa zarzuca się łamanie praw człowieka. Jest ona także uważana za sprawdzian dla demokracji w Birmie, gdzie rządem de facto kieruje laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, lecz armia zachowała znaczące wpływy. 
 
(PAP)