Tajlandia: wznowiono akcję ratunkową w zalanej jaskini

O rozpoczęciu we wtorek operacji poinformował szef akcji Osottanakorn Narongsak. Zaznaczył on, że na powierzchnię wrócą także trzej członkowie tajlandzkiej marynarki wojennej oraz lekarz, którzy od momentu odnalezienia zaginionych przebywali z nimi w jaskini.

 

We wtorkowej operacji bierze udział 19 nurków. Narongsak podkreślił, że ta faza akcji może potrwać dłużej niż poprzednie, czyli ponad 11 godzin.

 

Od niedzieli ratownikom udało się już wydostać na powierzchnię ośmiu chłopców. Według informacji, podanych przez przedstawicieli tajlandzkiego ministerstwa zdrowia, ich stan fizyczny oraz psychiczny jest dobry; ze względu na oznaki infekcji chłopcy poddani są kwarantannie, a u dwóch podejrzewa się zapalenie płuc, jednak już podawane im są antybiotyki. Przez tydzień cała ósemka ma zostać w szpitalu na obserwacji.

 

12 chłopców w wieku od 11 do 16 lat z jednej drużyny piłkarskiej i ich trener weszli 23 czerwca do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze. Kompleks jaskiń ciągnie się tam przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda.

 

Zaginionych w jaskini odnaleziono żywych 2 lipca. Wycieńczonym chłopcom i trenerowi przekazano wysokokaloryczne pożywienie i lekarstwa. Początkowo nie wykluczano, że uwięzieni w jaskini będą musieli spędzić w niej nawet kilka miesięcy do czasu, gdy poziom wody się obniży.

 

Trasa wiodąca od miejsca w jaskini, w którym schronili się chłopcy ze swoim opiekunem, do wyjścia liczy kilka kilometrów i jest trudna nawet dla doświadczonych nurków. Pokonując tę drogę, chłopcy i ratownicy muszą na zmianę iść, wspinać się, brodzić i nurkować, utrzymując kierunek dzięki rozmieszczonym w wodzie linom. Za najtrudniejszy odcinek uchodzi przewężenie jaskini mniej więcej w połowie trasy, tak wąskie, że nurkowie muszą zdejmować tu swoje zbiorniki ze sprężonym powietrzem. W akcji wydobywania dzieci z jaskini uczestniczyło w sumie 90 nurków, w tym 50 zagranicznych.

 

(PAP)