Biedroń: Każdy ma prawo do interpretacji symboli narodowych

Biedroń: Każdy ma prawo do interpretacji symboli narodowych
Biedroń pytany w czwartek w programie portalu internetowego Onet.pl o kontrowersje związane z marszem równości w Częstochowie podkreślił, że jest to "wbrew pozorom bardzo poważny temat ponieważ chodzi tutaj o przywłaszczenie pewnych symboli". "Władza mówi +nasz obóz polityczny, nasz obóz partyjny ma monopol na pewną symbolikę, my mamy prawo do robienia z orłem co chcemy, na przykład noszenia go na pelerynkach biało-czerwonych podczas urlopu prezesa (PiS Jarosława Kaczyńskiego - PAP) jak pada deszcz+" - mówił. Jego zdaniem, to pokazuje, że według niektórych osób "kibole mają prawo tatuować sobie na pośladkach, na nogach, gdziekolwiek te symbole dla nas ważne, mamy prawo robić z tego bieliznę, majtki, pościel, (...) ale gorszy sort nie ma prawa dotykać się tych symboli, bo oni są gorsi".
 
Zdaniem prezydenta Słupska, "każdy z nas ma prawo do tej symboliki i identyfikowania się z nią na swój sposób". "Żyjemy w 2018 roku, ludzie mają prawo dokonywać własnych wyborów i władza powinna być ostatnią, która powinna mówić, w jaki sposób ja mam się identyfikować z Polską i z ważnymi dla mnie symbolami" - uważa Biedroń. "Tak długo jak nie poniżam, nie wyśmiewam, nie szydzę z tych symboli, tak długo mam prawo na swoją modłę interpretować" - podkreślił.
 
W jego ocenie, "to są oczywiście pewne kompleksy też, poczucie mniejszości". Zdaniem prezydenta Słupska, "Polakom się nie da wmówić, że nie mają prawa do swojego orła, że nie mają prawa do interpretacji flagi narodowej, tego się nie da wmówić, to jest nie do zatrzymania, emancypacja Polaków w tej kwestii jest nie do zatrzymania". "Żeby nie wiadomo ile prezes tupał swoją nóżką, zakładał swoją pelerynkę, to Polacy i tak swoje będą robili" - dodał.
 
Biedroń był również pytany, czy chce zaapelować do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego, odnosząc się do jego niedzielnej wypowiedzi o zawiadomieniu do prokuratury o znieważeniu i profanacji symboli narodowych przez wykorzystaniu na marszu równości tęczowej flagi z białym orłem. "Żeby się opamiętał, to jest komedia, staje się komiczne" - odpowiedział.
 
Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ wszczęła we wtorek śledztwo ws. publicznego znieważenia godła państwowego – na podstawie zawiadomienia złożonego po marszu równości, który odbył się w niedzielę w tym mieście.
 
Zawiadomienie w sprawie znieważenia polskiego symbolu narodowego częstochowska policja otrzymała w niedzielę. Jak informowała jej rzeczniczka podkom. Marta Ladowska, złożył je świadek marszu równości, który tego dnia odbył się w Częstochowie.
 
Kontrowersje wzbudziła m.in. niesiona przez uczestników marszu równości tęczowa flaga z białym orłem.
 
Jak informowała wcześniej podkom. Ladowska, w marszu równości wzięło udział około 600 osób. Jego uczestnicy nieśli m.in. transparent z napisem "Tęczochowa", wznosili hasła: "Częstochowa kolorowa", "Częstochowa jest tęczowa" i "Wolność, równość, tolerancja".
 
Kontrmanifestacja zgromadziła kilkadziesiąt osób. Siadały lub kładły się na ziemi, chcąc uniemożliwić przejście uczestnikom marszu równości. Policjanci musieli użyć siły, by usuwać ich z trasy marszu. Kontrmanifestanci wznosili okrzyki: "Zakaz pedałowania", "Policyjna pała broni dziś pedała" i "Bóg, honor, ojczyzna".
 
W niedzielę na Jasnej Górze modlili się uczestnicy 27. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. To jedno z najliczniejszych w ciągu roku zgromadzeń w najważniejszym polskim sanktuarium przebiegło bez incydentów. Na niedzielę zapowiadano też w Częstochowie kilkanaście zgromadzeń publicznych, m.in. marsz równości i zgromadzenia środowisk konserwatywnych.
 
(PAP)