Świętokrzyskie - większość harcerzy z ewakuowanych obozów wróci do domów

W środę wieczorem z pomocą strażaków i przy zaangażowaniu samorządy gminy Radoszyce ewakuowano z dwóch obozów w lasach w pobliżu zalewu Sielpia ponad 140 ich uczestników. Obozy zorganizowało Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego "Zawisza" Federacja Skautingu Europejskiego. Skauci pochodzą z Lubelszczyzny.

 

Jak informowali strażacy, potrzebę pomocy w ewakuacji harcerzy z lasu zgłosili komendanci obozów – z powodu zagrożenia podtopienia terenu na skutek ulewnych opadów deszczu. Harcerze m.in. strażackim mikrobusem i autokarami zapewnionymi przez gminę zostali przewiezieni do szkoły w Nowym Dziebałtowie, gdzie spędzili noc.

W czwartek sprawdzono - z udziałem służb ratowniczych, zarzadzania kryzysowego i harcerskich instruktorów – stan obozowisk. Jak poinformował w popołudniowym komunikacie rzecznik prasowy Skautów Europy Dominik Olczak, oceniono, że tereny obozów nie zostały uszkodzone i możliwy jest bezpieczny powrót w te miejsca ich uczestników.

 

"Ze względu na przemęczenie uczestników warunkami atmosferycznymi została podjęta decyzja o przerwaniu obozów i powrocie do domu 124 osób. Na miejscu pozostaje jedna drużyna w liczbie 16 osób, która w momencie wczorajszych wydarzeń znajdowała się poza obozem i nie została dotknięta skutkami opadów. Decyzja została podjęta przez szefów poszczególnych drużyn po konsultacji ze wszystkimi uczestnikami obozów" – podkreślił.

 

We wcześniejszym komunikacje Olczak zwrócił uwagę, że "nie istniało bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia uczestników obozów, a ewakuacja miała charakter prewencyjny i przebiegła prawidłowo we współpracy ze służbami państwowymi na podstawie wytycznych służb oraz wewnętrznych dokumentów Skautów Europy, w szczególności instrukcji bezpieczeństwa".

 

Ulewne deszcze nie wywołały poważnych strat w regionie świętokrzyskim. Od środy wieczorem do czwartku rano świętokrzyscy strażacy interweniowali około 40 razy. Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach bryg. Paweł Ksel powiedział PAP, że w 23 przypadkach chodziło o wypompowywanie wody z podtopionych budynków (nie było konieczności wyłączania ich z użytkowania), sześciokrotnie interweniowano przy miejscowych podtopieniach dróg, a w dziewięciu przypadkach usuwano połamane konary drzew.

 

Według informacji dyżurnego Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa PSP, do czwartkowego popołudnia strażacy interweniowali sporadycznie, m.in. wypompowywali wodę z piwnic.

 

W regionie wzrósł poziom wód w rzekach – w kilku miejscach osiągnął strefę stanów wysokich.

 

(PAP)