Piłkarska LM – Legia - Spartak Trnawa 0:2

Piłkarska LM – Legia - Spartak Trnawa 0:2
fot. PAP/Leszek Szymański
Po meczu Legia Warszawa – Spartak Trnawa 0:2 w pierwszym meczu drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów powiedzieli:
 
Dean Klafuric (trener Legii Warszawa): „Nie jestem człowiekiem, który szuka wymówek. Muszę jednak wytłumaczyć dlaczego zespół tak wyglądał. Część piłkarzy oraz członków sztabu szkoleniowego zapadło na wirus i całą noc wymiotowało oraz miało gorączkę. Mieliśmy ogromny problem. Jestem dumny, że moi piłkarze mimo braku energii starali się grać na wysokim poziomie. Nie byli jednak w stanie wykrzesać z siebie więcej siły. Nie mogę powiedzieć, że zawodnicy nie walczyli. Wirus dopadł m.in. Carlitosa, Jose Kante, Arkadiusza Malarza, Domagoja Antolica, Sebastiana Szymańskiego. To trwało również dzień wcześniej i pozostali też nie byli gotowi do gry.
 
Jestem pewny, że jesteśmy w stanie wygrać w Trnawie 3:0 lub wyżej. Szanuję Spartaka, ale jesteśmy dużo lepszym zespołem. Wciąż mam ważny kontrakt z Legią. Każdego dnia przygotowuję się do pracy w klubie, jakbym miał pracować tutaj przez 100 lat. Zdaję sobie jednak sprawę z charakteru pracy trenera”.
 
Radoslav Latal (trener Spartaka Trnawa): „Oczywiście cieszymy się z tego zwycięstwo, ale nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte. Nie spałem przez trzy dni, więc może wreszcie się wyśpię. Mieliśmy dwie szanse na początku spotkania, ale trzecią wykorzystaliśmy. Moi zawodnicy wypełnili wszystkie nasze założenia. Szczególnie widać to było w grze defensywnej. Przy wyborze składu postawiłem na doświadczonych zawodników, którzy mieli za sobą grę w polskiej ekstraklasie. Oni mieli motywację, aby w Polsce się pokazać z dobrej strony i strzelili po golu. Przez ostatnie pół godziny Legia na nas naciskała, ale byliśmy dobrze zorganizowani w obronie. Potem udało się nam strzelić drugiego gola. Dokonaliśmy gruntownej analizy błędów Legii, które popełniła w meczach z Zagłębiem Lubin i Arką Gdynia. To przyniosło efekt. Jednak zdajemy sobie sprawę, że Legia nie odpuściła kwestii awansu i przed rewanżem nadal będzie uważana za faworyta”. 
 
(PAP)