Ten samochód wjedzie wszędzie. ONZ kupiła rosyjskie wszędołazy

Organizacja Narodów Zjednoczonych chwali się, że wykorzystuje do ciężkich zadań rosyjski pojazd terenowy - Sherp. Nazwa nie jest przypadkowa - nawiązuje do tragarzy, którzy w himalajach wnoszą ładunki w miejsca, gdzie żadna maszyna nie jest w tanie dotrzeć.

 

Sterowanie tym kolosem bardziej przypomina prowadzenie czołgu niż auta osobowego. Manewrowanie odbywa się bowiem przy użyciu dwóch dźwigni.

 

Dodatkowo pojazd może też pływać dzięki temu, że ma podwozie zbudowane jak łódka. Nie bez znaczenia są także koła, które zapewniają dodatkową wyporność.

 

Auto głównie sprawdza się w ratownictwie. Można podpłynąć do tonącego i przez klapę z przodu, wciągnąć go do środka.

 

Przeszkodą nie są także piaski czy głazy. Kiedy jedno koło natrafia na większy opór w pozostałych zwiększa się ciśnienie. Tak żeby łatwiej było wyjechać. Co ciekawe opony pompowane są spalinami. Wszędołaz kosztuje ćwierć miliona złotych.