Min. Gowin: Rząd zapewne zignoruje orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE ws. Sądu Najwyższego

Postępowanie może zakończyć się wyrokiem, czyli odpowiedzią na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego, ale możliwe jest też, że Trybunał Sprawiedliwości uzna, że nie jest właściwy do udzielenia odpowiedzi. Teoretycznie jest też trzecia opcja, w której sędziowie z Luksemburga wskazują, że wątpliwość, o którą są pytani, jest rozstrzygnięta we wcześniejszym orzecznictwie. "To jest jeszcze wszystko daleko przed nami" - zastrzegł Kolowca.
 
W najbliższym czasie spodziewać się można decyzji prezesa Trybunału Sprawiedliwości, czy sprawa będzie rozpatrywana w trybie przyspieszonym. Wniosek w tej sprawie złożył Sąd Najwyższy. Tryb przyspieszony nie wyznacza TSUE żadnych terminów na rozstrzygnięcie sprawy, w przeciwieństwie do trybu pilnego, w ramach którego Trybunał rozpatruje sprawę w trzy miesiące.
 
Regulamin TSUE nie mówi nic o tym, ile czasu prezes tej instytucji ma na decyzję, czy sprawa będzie toczyła się w normalnym biegu, czy w szybszej procedurze, ale wcześniejsze sprawy pokazują, że dzieje się to w ciągu kilku tygodni. Gdy włoski Trybunał Konstytucyjny zwrócił się w ubiegłym roku do Trybunału Sprawiedliwości o tryb przyspieszony, decyzja prezesa zapadła w ciągu niecałego miesiąca.
 
Pytanie Sądu Najwyższego jest w tej chwili tłumaczone na inne języki, w których pracuje TSUE, tak by mogli się z nim zapoznać sędziowie. W pierwszej kolejności tłumaczona jest ta część, która dotyczy wniosku o tryb przyspieszony, tak by umożliwić prezesowi decyzję w tej sprawie.
 
Poza pytaniami skierowanymi przez SN do TSUE swoją procedurę o naruszenie prawa UE prowadzi też Komisja Europejska. Instytucja ta uważa, że ustawa o Sądzie Najwyższym jest niezgodna z prawem UE, bo narusza zasadę niezależności sądownictwa, w tym nieusuwalności sędziów. W połowie lipca KE przeszła do kolejnego etapu w tej procedurze, dając polskim władzom miesiąc na skorygowanie swoich działań. Warszawa odrzuca zarzuty KE.
 
Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk mówił w poniedziałek rano w Sygnałach Dnia, że żaden organ w Polsce nie ma prawa do zawieszania obowiązujących przepisów. Trzeba wierzyć, że TSUE zachowa się racjonalnie w sprawie pytań prejudycjalnych wystosowanych przez SN i nie dojdzie do konfrontacji z Polską; byłby to absolutny precedens - ocenił.
 
W ubiegły czwartek prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do TK w sprawie przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy zawiesił stosowanie przepisów trzech artykułów nowej ustawy o SN, dotyczące przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN.
 
W żadnym kraju nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie respektował orzeczeń - ocenił rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Maciej Mitera pytany o kwestię respektowania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
 
 
W poniedziałkowym tygodniku "Do Rzeczy" wicepremier Jarosław Gowin mówił o pytaniach prejudycjalnych, które Sąd Najwyższy skierował niedawno do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, zawieszając przy tym stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku.
 
"Jeżeli Trybunał dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia jak doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie TSUE jako sprzeczne z traktatem lizbońskim oraz z całym duchem integracji europejskiej. Mówię to z ubolewaniem jako zwolennik integracji. Unia Europejska jest śmiałym i dalekosiężnym projektem, ale może przetrwać tylko jako Europa ojczyzn" - powiedział wicepremier.
 
W związku z tą wypowiedzią Gowina rzecznik KRS został w poniedziałek zapytany przez dziennikarzy, czy jest możliwe nierespektowanie orzeczeń TSUE w kraju należącym do Unii Europejskiej. "W żadnym kraju nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie respektował orzeczeń" - odpowiedział Mitera. Pytany o sens wypowiedzi Gowina, dodał: "Proszę pytać pana wicepremiera Gowina".
 
"Czyli panu się to w głowie nie mieści?" - dopytywali dziennikarze nawiązując do ewentualnego nierespektowania wyroku TSUE. "Jako sędziemu, nie" - odpowiedział Mitera. 
 
(PAP)