Trump nieobecny na pogrzebie senatora McCaina - zgodnie z przedśmiertnym życzeniem tego ostatniego

"Fakt, że McCain zaprosił Busha i Obamę - polityków z którymi stoczył zaciętą, gorzką batalię (odpowiednio o nominację Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w 2000 r. i w wyborach prezydenckich w 2008 r. - PAP) - mówi nam właściwie wszystko, co powinniśmy o nim wiedzieć" - powiedział telewizji CBS w niedzielę republikański senator Jeff Flake, drugi oprócz McCaina senator stanu Arizona w amerykańskim Kongresie.
 
W odczytanym w poniedziałek przez Davisa liście McCaina, w którym senator zawarł swoje pośmiertne przesłanie, polityk wyraził ogromną wdzięczność wobec swojego kraju oraz miłość do ojczyzny.
 
"Nie rozpaczajcie z powodu naszych obecnych trudności, ale zawsze wierzcie w (...) wielkość Ameryki" - napisał przed śmiercią republikański senator. "Amerykanie nigdy nie rezygnują. Nigdy się nie poddajemy. Nigdy nie ukrywamy się przed historią. My historię tworzymy" - dodał.
 
"Umarłem tak, jak żyłem, będąc dumnym z bycia Amerykaninem" - napisał w liście senator.
 
"Gdy mylimy nasz patriotyzm z plemienną rywalizacją" oraz "gdy chowamy się za murami zamiast je burzyć", Ameryka staje się słabsza - podkreślił ponadto w swoim przesłaniu McCain. Zdaniem agencji prasowych niektóre fragmenty listu są zawoalowaną krytyką polityki obecnego prezydenta USA, Republikanina Donalda Trumpa.
 
Na prośbę rodziny, zgodnie z życzeniem, jakie za życia przekazał bliskim senator McCain, prezydent Trump nie weźmie udziału w ceremoniach żałobnych. Biały Dom na pogrzebie będzie reprezentował wiceprezydent Mike Pence.
 
McCain był najbardziej surowym krytykiem obecnego prezydenta w obrębie Partii Republikańskiej, a Trump wielokrotnie szydził z doświadczeń wojennych zmarłego w sobotę senatora.
 
Wcześniejsze informacje o tym, że prezydent Trump nie będzie uczestniczył w ceremoniach żałobnych, potwierdził w poniedziałek rzecznik rodziny McCainów. "To jest po prostu fakt" - powiedział Davis.
 
Trump w niedzielę nakazał opuścić do połowy masztu flagę nad Białym Domem, a na Twitterze przekazał "wyrazy najgłębszego współczucia i szacunku" rodzinie zmarłego senatora. W swoim wpisie prezydent jednak ani razu nie podkreślił dokonań senatora McCaina ani nie podziękował mu za służbę Ameryce.
 
Hołd amerykańskiego prezydenta dla senatora Johna McCaina był krótkotrwały; w poniedziałek flaga na Białym Domu ponownie została wciągnięta na pełny maszt, mimo że po śmierci członka Kongresu regulamin przewiduje opuszczenie jej na dwa dni. Przed budynkami Kongresu na Kapitolu flagi w poniedziałek pozostawały opuszczone do połowy masztu.
 
Jak poinformowała w poniedziałek m.in. telewizja CNN, powołując się na anonimowe źródła w Białym Domu, Trump nie zgodził się na wydanie specjalnego oświadczenia w reakcji na śmierć McCaina, mimo że taki komunikat już był przygotowany.
 
Natomiast pierwsza dama Melania Trump na Twitterze podziękowała senatorowi McCainowi za jego "służbę narodowi" i złożyła kondolencje rodzinie. Podobne wyrazy współczucia przesłali najbliższym zmarłego wiceprezydent Pence i inni członkowie gabinetu prezydenta Trumpa, w tym minister obrony James Mattis, sekretarz stanu Mike Pompeo i ambasador Stanów Zjednoczonych w ONZ Nikki Haley.
 
W środę, kiedy senator ukończyłby 82 lata, trumna z ciałem zmarłego zostanie wystawiona na widok publiczny w rotundzie stanowego Kapitolu w stolicy stanu Arizona, Phoenix. W czwartek w kościele baptystów w tym mieście odprawione zostanie nabożeństwo żałobne, podczas którego wystąpi były senator i były wiceprezydent, Demokrata Joe Biden.
 
Następnie trumna zostanie przewieziona do Waszyngtonu, gdzie w piątek będzie wystawiona na widok publiczny pod kopułą gmachu Kapitolu. Przez sześć godzin Amerykanie będą mogli oddawać hołd zmarłemu.
 
W sobotę procesja żałobna przejdzie koło znajdującego się na waszyngtońskiej promenadzie (The Mall) Pomnika Weteranów Wojny Wietnamskiej, w drodze do Katedry Narodowej w Waszyngtonie, gdzie zostanie odprawione główne nabożeństwo żałobne z udziałem rodziny, przyjaciół i kongresmenów, a także dostojników amerykańskich i zagranicznych. Właśnie na nim wystąpią byli prezydenci USA.
 
Ceremonie żałobne zakończy pogrzeb na cmentarzu położonej ok. 53 km na wschód od Waszyngtonu Akademii Marynarki Wojennej w Annapolis, prestiżowej uczelni wojskowej, którą ukończył senator McCain, a wcześniej jego ojciec i dziadek. Pogrzeb ten będzie miał charakter prywatny, wezmą w nim udział wyłącznie krewni i najbliżsi przyjaciele zmarłego.
 
Na wiadomość o śmierci McCaina, który od czerwca ubiegłego roku walczył z rakiem mózgu, na polnej drodze wiodącej do jego ukochanego rancza Sedona w miejscowości Cornville w Arizonie ustawili się mieszkańcy okolicznych miejscowości, by pożegnać jednego z najwybitniejszych ustawodawców w powojennej historii Ameryki.
 
Grupy mieszkańców stanu, często z flagami amerykańskimi, były widoczne na całej liczącej ok. 160 km trasie orszaku żałobnego z Sedony do Phoenix, kawalkady czarnych limuzyn eskortowanej przez policję stanową.
 
Republikanie, tak jak i Demokraci w wyjątkowym pokazie zgodności nie szczędzą McCainowi pochwał, podkreślając, że wraz z jego odejściem Kongres traci jeden z najważniejszych autorytetów moralnych, eksperta w dziedzinie polityki zagranicznej i męża stanu, którego znaczenie wykracza daleko poza politykę.
 
"W życiu spotyka się najwyżej kilku prawdziwie wielkich ludzi; senator John McCain z pewnością był jedną z takich wybitnych postaci, które miałem okazję poznać" - powiedział przywódca mniejszości Partii Demokratycznej w Senacie, senator Chuck Schumer. "Przede wszystkim w czasach, kiedy jest to niesłychanie rzadkie, on nigdy nie obawiał się mówić prawdy" - dodał Schumer.
 
Senator Schumer zaproponował zmianę nazwy jednego z budynków Senatu z budynku im. senatora Richarda Russella na budynek im. senatora Johna McCaina. Propozycja ta cieszy się poparciem senatorów z obu partii politycznych, mimo że jeśli zostanie formalnie przyjęta, nazwisko republikańskiego senatora McCaina zastąpi nazwisko przedstawiciela Partii Demokratycznej.
 
Ponadpartyjny hołd polityków dla dokonań McCaina, zdaniem komentatora dziennika "Washington Post" Dana Balza, mimo różnych sformułowań wyraża to samo przeświadczenie: "McCain był heroiczną postacią, która na pierwszym miejscu stawiała kraj; ponad partią, ponad wszystkim innym".
 
Dlatego zdaniem komentatora dziennika odejście senatora jest końcem epoki, w której interesy kraju były w Kongresie ważniejsze od partyjnych rozgrywek.
 
Balz na łamach poniedziałkowego wydania dziennika podkreśla, że krytyka obecnego amerykańskiego prezydenta ze strony McCaina była motywowana odmiennym światopoglądem. "McCain przeciwstawiał (hasłu) +Ameryka przede wszystkim+ (America First) Trumpa (hasło) +Kraj przede wszystkim+, którym zawsze się kierował. Pomiędzy tymi hasłami jest duża różnica" - wskazał komentator. 
 
(PAP)