Cholera szaleje w Zimbabwe. Już ponad 3000 przypadków zachorowań, zmarło 21 osób

O wybuchu epidemii cholery w Harare władze Zimbabwe poinformowały we wtorek. Minister zdrowia Obadiah Moyo wyjaśniał, że chorzy pili wodę pochodzącą z otwartych studni w dwóch dzielnicach na przedmieściach miasta. Minister zastrzegł, że na tych terenach zakazano sprzedaży mięsa i ryb, a w niektórych szkołach odwołano lekcje.

 

W środę poinformowano, że epidemia rozprzestrzenia się na inne rejony miasta. To spowodowało, że władze ogłosiły w Harare stan wyjątkowy. "W związku z ogłoszeniem stanu wyjątkowego policja aż do odwołania nie zezwoli już na żadne publiczne zgromadzenia w Harare" - powiedziała rzeczniczka władz miasta Charity Charamba.

 

"Robimy wszystko, aby kontrolować sytuację - poinformował na Twitterze prezydent Zimbabwe Emmerson Mnangagwa. - Apeluję do mieszkańców zagrożonych dzielnic, aby zachowali ostrożność, przestrzegali zasad higieny i stosowali się do poleceń lokalnych władz".

 

Chorych na cholerę odwiedził w szpitalu w Harare lider opozycji Nelson Chamisa, który za pośrednictwem prasy zaapelował o międzynarodową pomoc. "To coś więcej niż nagły wypadek, to ogólnokrajowa katastrofa" - powiedział dziennikarzom Chamisa.

 

Do najpoważniejszej w skutkach epidemii cholery w Zimbabwe doszło w 2008 roku. Liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła wtedy 4 tysiące, a zainfekowanych zostało ponad 40 tysięcy osób.

 

Cholera to ostra bakteryjna choroba przewodu pokarmowego, przenoszona przez skażoną wodę i jedzenie, objawiająca się m.in. silną biegunką. W ciągu zaledwie kilku godzin może doprowadzić do śmierci z odwodnienia. Szczególnie narażone są niedożywione dzieci poniżej piątego roku życia.

 

(PAP)