Nie będzie Marszu Równości w Lublinie

Organizatorzy zapowiedzianego na 13 października Marszu Równości w Lublinie, a także planowanej tego dnia kontrmanifestacji środowisk narodowych złożyli w środę do sądu odwołania od zakazującej obu manifestacji decyzji prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka.
 
"Wpłynęły dwa odwołania od decyzji prezydenta Lublina. Sąd ma 24 godziny na ich rozpoznanie. Będą to dwie oddzielne sprawy" – poinformowała dziennikarzy rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie ds. cywilnych Katarzyna Pszczoła.
 
Od decyzji sądu okręgowego przysługuje stronom odwołanie do sądu apelacyjnego.
 
Żuk mówił, że wydał zakaz organizacji obu zgromadzeń ze względów bezpieczeństwa. Powołał się na przepis ustawy Prawo o zgromadzeniach, który umożliwia wydanie zakazu, gdy zgromadzenie może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.
 
Organizator Marszu Równości Bartosz Staszewski powiedział dziennikarzom po złożeniu odwołania, że decyzja prezydenta nie ma podstaw prawnych. "To nie my stanowimy niebezpieczeństwo dla mieszkańców miasta, dlatego nie ma podstaw ku temu, żeby naszego marszu zabronić" – mówił. Powołał się na artykuł 57 Konstytucji RP, który gwarantuje wolność zgromadzeń.
 
"Jeśli sąd nie przychyli się do naszego wniosku, to zaprosimy wszystkich na spacer. Będzie piękna pogoda w sobotę. Zapraszamy wszystkich do Lublina" – powiedział Staszewski.
 
Żuk we wtorek informował, że spotkał się z komendantem miejskim policji i podległymi mu służbami odpowiadającymi za bezpieczeństwo w mieście, a "policja potwierdziła, że pojawiły się nowe fakty i istnieje realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców, w tym uczestników marszu".
 
"Stanąłem przed trudną decyzją. Zostałem wciągnięty w brutalną polityczną walkę ideologiczną, ale w obliczu zagrożenia życia i bezpieczeństwa mieszkańców, które jest dla mnie najważniejsze i stanowiska policji wyrażonego przez komendanta na dzisiejszej naradzie, nie zostaje mi nic innego niż wydać zakaz dla obu zgromadzeń" – oświadczył Żuk.
 
Prezydent powiedział, że w internecie pojawiły się wezwania do stawienia się na kontrmanifestacji, określane "jako moralny obowiązek" oraz nawoływanie do przemocy wobec uczestników marszu. Był też wpis: "może dałoby radę pokierować zboków na Majdanek", opatrzony zdjęciem pieca krematoryjnego z obozu koncentracyjnego. W tej sprawie prezydent Lublina złożył policji doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
 
Żuk podkreślił też, że temat marszu "wywołuje gigantyczne emocje, bardzo spolaryzowane, po obu stronach konfliktu". "Nie opowiadam się za żadną ze stron. Moją rolą jest dbać o bezpieczeństwo, zdrowie i życie mieszkańców, stąd decyzja o zakazie. Jestem za konstytucyjną wolnością zgromadzeń, ale nie mogę pozwolić, biorąc pod uwagę mowę nienawiści i nawoływanie do aktów agresji, by zagrożone było życie i zdrowie mieszkańców Lublina" – mówił prezydent.
 
Planowany Marsz Równości w Lublinie wzbudził protesty m.in. działaczy PiS, środowisk narodowych i katolickich, którzy domagali się od prezydenta Lublina zakazu organizowania tej manifestacji. Radni miejscy PiS zwołali w tej sprawie posiedzenie nadzwyczajnej sesji rady miasta. Obrady nie doszły jednak do skutku, bo sesję zbojkotowali radni PO i Wspólnego Lublina, co spowodowało, że nie było kworum. Sesji towarzyszyły demonstracje zwolenników i przeciwników marszu.
 
W Lublinie pojawiły się też plakaty z napisami "Nie dla marszu homoseksualistów", "Lublin miastem bez dewiacji" oraz zapowiedzią kontrmanifestacji organizowanej 13 października przez Młodzież Wszechpolską, ONR i fundację "Życie i Rodzina".
 
Krytycznie o marszu wypowiadał się wojewoda lubelski Przemysław Czarnek i przewodniczący klubu radnych PiS w radzie miasta Tomasz Pitucha. Organizator Marszu Równości złożył do sądu w Lublinie prywatne akty oskarżenia przeciwko Czarnkowi i Pitusze, od których domaga się przeprosin za ich wypowiedzi o marszu jako m.in. promocji pedofilii i dewiacji.
 
Decyzja prezydenta Lublina o zakazie marszu spotkała się krytyką m.in. niektórych polityków PO. Kandydat PO na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski powiedział, że nie zgadza się z decyzją Żuka, a zdaniem posła Platformy Michała Szczerby decyzja ta oburza. Posłanka PO Joanna Mucha powiedziała, że rozumie decyzję prezydenta Lublina o zakazie marszu, ale jednocześnie zadeklarowała, że jeśli marsz się odbędzie, to weźmie w nim udział.
 
Żuk jest szefem PO w regionie lubelskim, ale w wyborach samorządowych o reelekcję na stanowisko prezydenta Lublina ubiega się z własnego komitetu, w którego skład wchodzą przedstawiciele PO, Nowoczesnej, PSL, SLD i ugrupowania Wspólny Lublin oraz działacze dzielnicowi i społeczni.
 
 (PAP)