Ostre reakcje polityków na decyzję prezydent Warszawy ws. Marszu Niepodległości

Apelujemy do prezydenta Andrzeja Dudy, by w sprawie marszu 11 listopada poczekał na postanowienia sądu dotyczące zakazu organizacji Marszu Niepodległości - mówił w środę prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.
 
Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała w środę o wydaniu zakazu organizacji w niedzielę 11 listopada Marszu Niepodległości. Tego dnia prezydent Andrzej Duda spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim; na spotkaniu ustalono, że zostanie zorganizowany "wspólny biało-czerwony marsz", który będzie objęty patronatem narodowym przez prezydenta, a jego organizacją zajmie się rząd - poinformował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski.
 
"Apelujemy do pana prezydenta jednak, żeby poczekał - i wstrzymał się - na decyzję sądu, na odwołanie (od decyzji prezydent stolicy), które dzisiaj będziemy składali. To jest jedna rzecz, a druga rzecz na pewno bardzo radosna to jest taka, że już wiemy, że na pewno Marsz Niepodległości w 2018 roku przejdzie" - powiedział na Bąkiewicz na wieczornej konferencji prasowej w Sejmie. "Ktokolwiek wcześniej miał jakieś wątpliwości, to w tej chwili już jesteśmy pewni, że na pewno ten marsz się odbędzie" - oświadczył.
 
Dziennikarze pytali, czy jeżeli sąd podtrzyma zakaz wydany przez prezydent stolicy, organizatorzy Marszu Niepodległości dołączą do "biało-czerwonego marszu", czy jednak będą organizowali własne zgromadzenie (organizatorzy Marszu Niepodległości już wcześniej w środę zapowiadali, że w ostateczności odbędzie się marsz na zasadzie zgromadzenia spontanicznego).
 
Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz powiedział, że "najważniejsze jest to, żeby Marsz Niepodległości przeszedł". "I to jest bezsprzecznie najważniejsze intencja organizatorów, czyli stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Jeżeli prezydent chce tutaj pomóc, w tym, by ten marsz się odbył, no to możemy tylko traktować to jako dobrą monetę, dobrą wolę" - mówił Tumanowicz.
 
"Formalne kwestie są dla nas drugorzędne, ponieważ najważniejsi są ci Polacy, którzy są w marszu" - dodał. Dopytywany, czy będzie jeden marsz czy dwa, Tumanowicz odpowiedział, że "to będzie marsz, który odbędzie się od ronda Romana Dmowskiego, na błonia Stadionu Narodowego". "Dokładnie według zaplanowanej trasy - taką jaką idziemy od lat" - podkreślił.
 
Na wcześniejszej konferencji prasowej, Bąkiewicz ocenił, że nie ma żadnych podstaw prawnych do tego, żeby organizowany przez jego stowarzyszenie Marsz Niepodległości się nie odbył. Tumanowicz poinformował, że stowarzyszenie odwoła się do sądu od decyzji prezydent Warszawy zakazującej organizacji Marszu Niepodległości.
 
Bąkiewicz poinformował, że prawnicy stowarzyszenia już pracują nad takim odwołaniem. "Będziemy się odwoływali. Będziemy czekali. Jesteśmy pewni, że w sądzie zwyciężymy" - podkreślił. W jego ocenie zakaz wydany przez Gronkiewicz-Waltz oznacza, że w Polsce "nie mamy do czynienia z wolnością zgromadzeń publicznych, czyli łamane jest konstytucyjne prawo".
 
Bąkiewicz ocenił również, że podczas trzech ostatnich Marszy Niepodległości "nie dochodziło do żadnych sytuacji, w których miałoby dojść do łamania prawa czy burd". "Pani prezydent chyba na tym zależy, żeby tę spiralę emocji, tę konfrontację, w wyobrażeniu medialnym, budować. My jesteśmy pewni, że ten marsz przejdzie spokojnie, tak jak przez trzy ostanie lata" - podkreślił.
 
Tumanowicz zapowiedział, że w "ostateczności" odbędzie się zgromadzenie spontaniczne, bo "prawo daje taką możliwość". Dodał, że takie zgromadzenie odbędzie się w sytuacji, gdy sąd nie zdąży wydać wyroku w tej sprawie lub podtrzyma decyzję prezydent Warszawy. Organizatorzy przewidują, że jeżeli marsz będą musieli przeprowadzi jako zgromadzenie spontaniczne, to i tak przejdzie on tą samą trasą, jak wcześniej zapowiedzieli.
 
Tumanowicz przypomniał, że w 2013 r. Gronkiewicz- Waltz zdelegalizowała Marsz Niepodległości, a ta decyzja została uchylona przez sąd. "Liczymy na to, że sądy staną na wysokości zadania, że będą stały na straży wolności konstytucyjnych do manifestowania, do zgromadzeń publicznych" - mówił. W jego ocenie prezydent stolicy wydając zakaz przekroczyła swoje uprawnienia. Przekonywał, że zakaz wydany przez prezydent przyczyni się tylko do tego, że tegoroczny Marsz Niepodległości będzie "najliczniejszą manifestacją patriotyczną w Europie". "Osiągniemy rekord frekwencyjny, bo nie może być tak, że ktokolwiek zabroni Polakom świętowania niepodległości, w szczególnie na jej stulecie" - dodał.
 
Poinformował także, że przedstawiciele stowarzyszenia Marsz Niepodległości spotkali się w środę z policją, by przedstawić swój sposób zapewnienia bezpieczeństwa podczas marszu. "Jesteśmy dobrze przygotowani do wszelkich ewentualności" - zapewnił Tumanowicz.
 
Mówiąc o odpowiedzialności organizatorów za łamanie prawa podczas marszu wyjaśnił, że organizatorzy muszą się stosować do przepisów prawa dot. zgromadzeń, ale nie "są powołani do ścigania tych, którzy prawo łamią, od tego są już organa ścigania".
 
Spytany przez dziennikarzy, czy na marszu będą race zapenił, że organizatorzy apelują do uczestników marszu, żeby "przestrzegać prawa", przestrzegać tego "o to o co prosi policja" i proszą ich o "nieużywanie środków pirotechnicznych". "Natomiast nasze zdanie na temat samych rac jest takie, że ten zakaz jest kuriozalny. Ale nie kłócimy się z zapasami prawa" - dodał Tumanowicz. 
 
(PAP)