Prawie 12 h trwało przesłuchanie L. Czarneckiego

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn wyjaśnił, że w ubiegłą środę agenci CBA przeszukali mieszkanie b. przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego i biura KNF.
 
"RMF24 pisze o wejściu @CBAgovPL do mieszkania b. Przewodniczącego #KNF. Rzeczywiście czynności te były realizowane, ale 14 listopada! #CBA weszło równocześnie do siedziby KNF i mieszkania b. Przewodniczącego. Zabezpieczono dokumenty na potrzeby śl." - napisał na Twitterze rzecznik.
 
"Nie przeszukujemy we wtorek żadnych pomieszczeń w śledztwie dot. KNF. Takich przeszukań dokonaliśmy już wcześniej - 14 listopada" - powiedział PAP Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura. "Przeszukaliśmy wówczas m.in. gabinet i mieszkanie b. szefa KNF" - dodał.
 
Dokumenty zostały wówczas uzyskane również w kilku departamentach KNF, wydał je dyrektor generalny Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego - wynika z informacji PAP.
 
W zeszłą środę agenci z warszawskiej delegatury CBA, któremu prokuratura powierzyła prowadzenie śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez b. przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego, zabezpieczyli materiały dowodowe.
 
"Zabezpieczamy dokumenty i pliki - protokoły i nagrania posiedzeń KNF dotyczące postępowania naprawczego w Getin Banku, aktualizacji tego programu naprawczego, ochrony kapitału Getin Banku oraz posiedzeń KNF dotyczących sytuacji w Idea Banku, w szczególności nabycia udziałów w GetBack SA oraz sprzedaży obligacji GetBack" - mówił wówczas PAP Kaczorek.
 
„Gazeta Wyborcza” napisała, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował właścicielowi m.in. Getin Nobel Banku Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę, jednak w nagraniu nie znalazła się wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmana Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według "Wyborczej" miało stanowić część wartości Getin Nobel Banku "powiązaną z wynikiem banku".
 
Adwokat miliardera mec. Roman Giertych przyznał, że słynnej kartki z jednym procentem nie ma, ale - jak przekonywał - jest inny sposób na udowodnienie tego, że istniała. "Pan Czarnecki jest gotowy poddać się badaniu wariograficznemu" - powiedział RMF Giertych.
 
Po artykule "GW" Chrzanowski złożył dymisję, a premier ją przyjął. O wszczęciu śledztwa poinformował we wtorek prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego - przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią. Śledztwo prowadzi śląski wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej, który przekazał je do prowadzenia CBA.
 
(PAP)