Putin: Incydent na Morzu Czarnym był ukraińską prowokacją

Mówiąc o przyszłorocznych wyborach, Putin zauważył, że notowania urzędującego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki są niskie i może on nie wejść do drugiej tury wyborów. "Trzeba coś robić, żeby zaostrzyć sytuację i stworzyć przeszkody nie do przezwyciężenia dla jego konkurentów, przede wszystkim dla opozycji" - ocenił rosyjski prezydent. Uzasadniając ten punkt widzenia, przywołał fakt, że na Ukrainie nie wprowadzono stanu wojennego np. w trakcie konfliktu w Donbasie, który nazwał "w istocie wojną". "To jest robione jawnie przed wyborami prezydenckimi, to absolutnie oczywisty fakt" - oświadczył.
 
Putin jednak, mówiąc o "urzędującym prezydencie" Ukrainy, nie wymienił ani razu nazwiska prezydenta Poroszenki.
 
Rosyjski przywódca powiedział, że okręty ukraińskie przejęte w niedzielę przez Rosjan nie odpowiadały na zapytania służb granicznych Rosji i że wpłynęły na wody terytorialne Rosji "w tym miejscu, gdzie wody te znajdowały się zawsze". "Nie odpowiadając na zapytania naszych pograniczników, zaczęli zmierzać prosto ku mostowi; na propozycję zatrzymania się na postój nie zareagowali" - utrzymywał. Wyraził ocenę, że rosyjscy pogranicznicy "spełniali swój obowiązek - legalne funkcje obrony integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej".
 
Putin oświadczył również, że dwaj funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), którzy byli wśród członków załogi ukraińskich okrętów, "faktycznie kierowali tą operacją specjalną". Dodał następnie: "To oczywiste oznaki przygotowanej zawczasu prowokacji, obliczonej właśnie na to, by wykorzystać ją jako pretekst do wprowadzenia w kraju stanu wojennego".
 
"To gra na zaostrzenie, nieuczciwa gra wewnątrz kraju w celu zdławienia swoich przeciwników" - oznajmił.
 
Władze Ukrainy oświadczyły w środę, że Rosja przejęła jej okręty na wodach międzynarodowych Morza Czarnego. Strona ukraińska opublikowała mapę z zaznaczonym miejscem, w którym doszło do incydentu. Wynika z niej, że w chwili ataku trzy ukraińskie jednostki znajdowały się poza 12-milową strefą tzw. morza terytorialnego, przylegającego do wybrzeża Krymu zaanektowanego przez Rosję w 2014 roku.
 
Trzy niewielkie ukraińskie okręty wojskowe - holownik Jany Kapu i małe kutry opancerzone Berdiańsk i Nikopol - zostały w niedzielę zatrzymane przez siły specjalne Rosji w okolicach Cieśniny Kerczeńskiej łączącej Morze Azowskie z Czarnym. Okręty płynęły z Odessy do Mariupola, ukraińskiego portu nad Morzem Azowskim. Rosjanie staranowali holownik i ostrzelali kutry; według Rosjan ranne zostały trzy osoby, a według strony ukraińskiej - sześć. Zatrzymanych zostało 24 ukraińskich marynarzy, którym Rosja zarzuca nielegalne przekroczenie swojej granicy państwowej.
 
W związku z atakiem władze Ukrainy podjęły decyzję o ogłoszeniu w części kraju stanu wojennego, który będzie obowiązywał do 26 grudnia. Stan wojenny dotyczy obwodów przy granicy z Rosją oraz nad Morzem Czarnym i Azowskim.
 
(PAP)