Prokuratura Krajowa zajmie się obraźliwymi wpisami pod adresem zmarłej J. Szczypińskiej

Po ogłoszeniu informacji o śmierci posłanki na różnych portalach internetowych pojawiły się kondolencje i komentarze; wiele osób dokonało jednak wpisów o treści, które - tu cytat - porażają pogardą, agresją i zbydlęceniem moralnym. Tak napisał w treści zawiadomienia były oficer CBŚ.

 

W sobotę w wieku 61 lat zmarła Jolanta Szczypińska, posłanka pięciu kolejnych kadencji reprezentująca w Sejmie Prawo i Sprawiedliwość. Z zawodu była pielęgniarką. W latach 80. zakładała "Solidarność" w służbie zdrowia w Słupsku. Działała w podziemiu.
 
"Jej śmierć jest przedwczesna i mogę powiedzieć tylko jedno, że to jest dla nas bardzo, bardzo smutna wiadomość (...), przyjmujemy to jako ciężki cios, dla nas, dla partii, ja też osobiście przyjmuje jako bardzo, bardzo ciężkie uderzenie, jako bardzo, bardzo ciężki cios" - powiedział w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński.
 
O śmierci Szczypińskiej poinformowała PAP była szefowa gabinetu politycznego premiera Elżbieta Witek. Posłanka zmarła w sobotę o godz. 11. Od dłuższego czasu chorowała; przebywała w jednym z warszawskich szpitali.
 
Jolanta Szczypińska karierę polityczną zaczynała w Porozumieniu Centrum, partii Jarosława Kaczyńskiego. Następnie była wśród współzałożycieli Prawa i Sprawiedliwości. W pracy w Sejmie bliskie były jej sprawy służby zdrowia - zasiadała m.in. w Komisji Zdrowia. Była wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego PiS.
 
Szczypińska (z domu Joachimiak), urodziła się 24 czerwca 1957 roku w Słupsku. Była absolwentką Policealnego Studium Medycznego; po jego ukończeniu pracowała jako pielęgniarka. W latach 80. zaangażowała się w działalność opozycyjną; była m.in. współzałożycielką struktur NSZZ „Solidarność" w słupskim szpitalu wojewódzkim.
 
„Włączyłam się w aktywną działalność w podziemnych strukturach Solidarności jako członek Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ +Solidarność+. Swoją działalność kontynuowałam również jako kurier, kolporter i drukarz wydawnictw podziemnych. Konsekwencją tej działalności były oczywiste represje ze strony SB, wielokrotne zatrzymywania i aresztowania. Nie przerwałam swojej aktywności opozycyjnej do 1989 roku. Otrzymałam również wydane przez Instytut Pamięci Narodowej zaświadczenie o statusie osoby pokrzywdzonej" - wspominała Szczypińska na swojej stronie internetowej.
 
W latach 90. wstąpiła do Porozumienia Centrum, w której to partii, w czasie gdy istniało województwo słupskie, sprawowała funkcję prezesa zarządu wojewódzkiego.
 
Prezes PiS Jarosław Kaczyński wspominał w sobotę, że poznał Szczypińską podczas kampanii wyborczej w 1991 r., w czasach Porozumienia Centrum. "Natomiast tam sobie skojarzyłem, że przedtem już o niej słyszałem jako działacz Komitetu Helsińskiego, jako bardzo prześladowanej, bitej, jeszcze także po tej amnestii 1986 roku, kiedy bezpieka tam się trochę uspokoiła, działaczce podziemia. W jakimś momencie się zorientowałem, że ta pani, z którą rozmawiam, to jest właśnie ta osoba i od tej pory żeśmy się znali" - mówił.
 
Po raz pierwszy mandat poselski objęła w 2004 roku (po rezygnacji Wiesława Walendziaka); została wówczas wiceprzewodniczącą klubu parlamentarnego PiS i zastępcą rzecznika dyscyplinarnego partii. W 2007 r. została wybrana ponownie posłanką; w 2009 oraz 2014 roku bez powodzenia startowała z list PiS do Parlamentu Europejskiego. Mandat posła z listy PiS uzyskała też w wyborach w 2011 i 2015 roku Pełniła m.in. funkcję wiceprezesa zarządu okręgowego PiS w regionie gdyńsko-słupskim.
 
"W wolnych chwilach słucham dobrej muzyki, szczególnie klasycznej, ale także bluesa, jazzu i rocka. Najchętniej czytam powieści biograficzne, historyczne oraz oczywiście ukochaną poezję. Lubię aktywny wypoczynek, czyli spacery, biegi, wyprawy piesze i rowerowe. Uwielbiam lato i słońce, a więc gdy nadchodzą wakacje najchętniej odpoczywam na wybrzeżu Bałtyku oraz wśród jezior i lasów pięknych Kaszub. Szczególnym sentymentem i uczuciem darzę także Bieszczady, do których zawsze powracam. Mam duszę wiecznego trapera i pielgrzyma, dlatego stale jestem w drodze. Ogromną radość sprawia mi poznawanie świata i ludzi z wielu narodów i kultur" - tak sama o sobie pisała posłanka.
 
"Bóg – Honor – Ojczyzna – zawsze były i pozostaną dla mnie największymi wartościami w życiu, dlatego też swoją pracę traktuję jako odpowiedzialną służbę Rzeczypospolitej i drugiemu człowiekowi" – pisała.
 
Od 2000 roku chorowała na nowotwór szyjki macicy. Jak wspominała w jednym z wywiadów, lekarz dawał jej 25 proc. szans na wyleczenie, po operacji przeszła radioterapię, a później jeszcze kilka cykli chemioterapii. "Zgodziłam się mówić o chorobie z szacunku dla kobiet, które poznałam w szpitalu. Jestem ich dłużniczką" - mówiła.
 
W wywiadzie w 2009 r. dla tygodnika "Wprost" podkreśliła, że choroba zmusiła ją do przewartościowania życia. "To jest chyba jej największa wartość. Zmusza do zadania sobie pytania o to, co w życiu jest najważniejsze, a na co do tej pory nie zwracałam uwagi, na co nie starczało czasu. Ktoś powiedział, że jutro to dziś, o które martwiłeś się wczoraj. I to prawda. Przekonałam się, że dokonujemy w życiu wyborów w ogóle nieistotnych, kosztem tego, co ważne. Marnujemy czas, który został nam dany. Czasami lepiej pójść na spacer, odwiedzić kogoś znajomego, powiedzieć krewnym albo przyjaciołom, jak bardzo są nam potrzebni i jak bardzo bliscy. Nie wolno odwlekać takich chwil, bo nigdy nie wiadomo, czy zdążymy. Dziękuję Bogu za każdy darowany dzień i czas, który teraz tak bardzo doceniam, bo to jest moje nowe drugie życie" - wskazywała.
 
Prezes PiS w sobotę wspominał, odnosząc się do choroby Szczypińskiej: "Bóg sprawił, bo ona miała odejść na początku lat 2000, bo tak wszyscy lekarze mówili, a ona przeżyła jeszcze 18 lat w jako takim zdrowiu, czynnie i służąc dobrej sprawie".
 
"Miała cechę, ona była taka czynnie dobra - potrafiła sama w tym 2000, może 2001 roku jechać pociągami nocnymi, takimi powiatowymi pociągami, do jakiegoś miasteczka na Mazurach, żeby odbyć, na prośbę umierającej, taką ostatnią rozmowę z nią, bo one się znały ze szpitala" - mówił, zaznaczając, że już wtedy Szczypińska była ciężko chora.
 
W 2013 roku Szczypińska poinformowała, że rezygnuje z terapii onkologicznej. "Nie będę mogła korzystać z terapii onkologicznej w momencie, kiedy inni pacjenci tej terapii są pozbawieni" - tłumaczyła. "Nie będę się poddawała żadnej terapii, póki po prostu ta sytuacja nie będzie normalna. A sytuacja raczej długo nie będzie normalna, więc to się może skończyć różnie" - mówiła posłanka Radiu Gdańsk.
 
"Będę się leczyć na takich samych regułach jak wszyscy. To nie znaczy, że czekam z opuszczonymi rękami. Ale nie skorzystam z bocznych furtek" - deklarowała wtedy w wywiadzie dla dziennik.pl.
 
Szczypińską łączyły przyjacielskie relacje z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. W 2009 r. w programie "Druga strona medalu" w TVN Style mówiła, że relacje, jakie łączą ją z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, "to relacje przyjaźni, a przyjaźń jest jedną z największych wartości". "Przyjaźń nigdy nie mija. Jeżeli ktoś przestał być przyjacielem, to znaczy, że nim nigdy nie był, tak sobie myślę. On zawsze pozostanie" - mówiła. "Przyjaźń, oprócz miłości, jest najpiękniejszym uczuciem" - dodała.
 
Szczypińska mówiła, że Jarosław Kaczyński zazwyczaj pamięta o jej urodzinach i imieninach, choć zdarza mu się o nich zapomnieć. Z tych okazji dostawała od Kaczyńskiego upominki. "Były wspaniałe książki, był flakonik pięknych perfum - do tej pory trzymam pustą buteleczkę" - mówiła.
 
Kaczyński wspominał w sobotę Szczypińską, jako osobę, która mimo choroby była pełna życia, potrafiła się śmiać i bawić, i być całkowicie szczęśliwa. "To była taka dobra osoba, bardzo zaangażowana w polskie sprawy od wielu, wielu lat; była piękną postacią naszego ruchu" - mówił.
 
(PAP)