Sipiera: przyjmuję decyzję NSA o uchyleniu zmian nazw ulic, choć się z nią nie zgadzam

Sipiera: przyjmuję decyzję NSA o uchyleniu zmian nazw ulic, choć się z nią nie zgadzam
PAP/Piotr Nowak

Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał w piątek wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o uchyleniu 44 zarządzeń wojewody mazowieckiego zmieniających nazwy ulic w Warszawie w związku z ustawą dekomunizacyjną - w tym w sprawie zmiany al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. Uchylenia zmian tych nazw są więc prawomocne.

 

Według NSA Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie prawidłowo uznał, iż zarządzenia wojewody o zmianach nazw ulic podjęto z naruszeniem przepisów, a opinie IPN – które były podstawą zarządzeń wojewody - sporządzono w sposób niewłaściwy.

 

Wojewoda mazowiecki powiedział na poniedziałkowej konferencji, że nie komentuje wyroku, tylko się do niego odnosi. "Jestem tym zdziwiony, nie jestem w stanie tego przyjąć, ale wyrok jest wyrokiem" - powiedział. Dodał także, że wyrok NSA przyjmuje do wiadomości, choć fundamentalnie się z nim nie zgadza. "Jestem przekonany, (...) że nie było błędów proceduralnych. Wykonana była decyzja polskiego ustawodawcy, która zakładała, że w tym okresie te ulice będą zdekomunizowane albo na podstawie decyzji samorządów, albo - jeżeli one ich nie wydadzą - zarządzeń zastępczych wojewodów. To zostało (...) przyjęte, a potem wykonane. Sąd w swoim wyroku uznał (...), że w zakresie uzasadnienia ono było za wątłe, było nie do końca pełne, i zwrócił uwagę, w przypadku warszawskich decyzji, że było to po stronie IPN" - powiedział Sipiera.

 

"Nie mnie to oceniać, dlaczego zaistniała taka sytuacja. To są zasady polskiej praworządności, każdy ma prawo oceniać tę sytuację. Ja (...) się z tym nie zgadzam" - dodał. Wyjaśnił, iż celem nie było ustalenie czy ocena roli danego komunisty czy osoby, "która dopuszczała się zniewolenia państwa polskiego, była słuszna czy niesłuszna", tylko wykonanie woli ustawodawcy.

 

Sipiera podkreślił, że NSA decyzję wojewody zakwestionowało tylko w zakresie niewystarczającego umotywowania przez Instytut Pamięci Narodowej decyzji co do konkretnych nazw, nazwisk czy też instytucji. "Z tym jest trudno się zgodzić. To jasne, że po to mamy wyspecjalizowane jednostki (...) m.in. Instytut Pamięci Narodowej, który posiada specjalistów, wybitnych historyków, którzy pewne sprawy oceniają i wydają opinie" - powiedział.

 

"Procedura została wyczerpana. Rola administracji rządowej, w tym wojewody, została wyczerpana. Wykonałem wszystkie czynności zgodnie z wiedzą prawną, możliwościami. Dopełniłem absolutnie wszystkich obowiązków, które były, żeby uczynić te decyzje skutecznymi. Sąd je zakwestionował, przyjmuję to do wiadomości, choć się z nimi nie zgadzam" - podkreślił wojewoda mazowiecki.

 

Sipiera zauważył także, że to, co stanie się ze zdekomunizowanymi ulicami po wyroku NSA, zależy tylko od władz Warszawy. "Procedura została zakończona. (...) To, co jest dalszym, to decyzja m.st. Warszawy. Oni otrzymają, tak samo, jak Urząd Wojewódzki, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego i do tego będą się odnosili.(...) Tylko od radnych zależy, co uczynią z tymi ulicami. Wydaje się, że przedmiot sporu jest zamknięty, natomiast przedmiot dekomunizacji nie jest załatwiony" - ocenił.

 

Wojewoda zaapelował także do radnych Warszawy o rozsądek, "żeby nie robić następnych zabiegów, które spowodują dyskusje i perturbacje" - kosztowe, organizacyjne, formalne. Pytany o to, kto zapłaci za zmiany, odpowiedział, że "ogólnie - podatnicy". "Taka jest rzeczywistość, że w państwie prawa, w którym decyzje są podejmowane przez rząd, przez parlament, przez samorząd i wyroki sądów, płacą podatnicy, bo to jest z podatków samorządowych albo podatków skarbu państwa. Skoro ponieśliśmy już pewne koszty, apeluję, żebyśmy następnych już nie musieli" - powiedział Sipiera.

 

Szef klubu PiS w stołecznej radzie Cezary Jurkiewicz poinformował, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości będą apelować podczas najbliższej sesji rady o przeprowadzenie do końca dekomunizacji. "Jesteśmy przed posiedzeniem klubu, będziemy wspólnie decydowali, jaką formę przyjmiemy. Na pewno będziemy apelowali do Rady Warszawy, aby kwestie dekomunizacji zamknąć, żeby ostatecznie jednak przejść nad tym wyrokiem i pozostawić te zmiany. (...) Mam nadzieję, że na najbliższym posiedzeniu ta sprawa zostanie zamknięta i zakończona. (....)

 

Mamy stulecie odzyskania niepodległości, Polska potrzebuje czystości pod tym względem, kto był bohaterem, a kto zdrajcą" - podkreślił.

 

Zgodnie z ustawą dekomunizacyjną samorządy miały czas do 2 września 2017 r. na zmianę nazw propagujących komunizm. Pod koniec sierpnia zeszłego roku Rada Warszawy - z inicjatywy PO - zdecydowała, że nowych patronów będzie miało sześć ulic. W listopadzie 2017 r. wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, wydając zarządzenia zastępcze, zdecydował o zmianie nazw 47 kolejnych ulic, w tym al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. Do WSA trafiło 50 skarg stolicy na zarządzenia zastępcze wojewody o zmianach nazw ulic, czyli na wszystkie zarządzenia zastępcze dotyczące Warszawy, także trzy podjęte w grudniu 2017 r. już na podstawie odrębnych opinii IPN.

 

WSA uwzględnił 48 skarg miasta dotyczących zarządzeń wojewody ws. zmian nazw stołecznych ulic. Dwie skargi miasta WSA oddalił. NSA rozpoznawał 45 tych spraw. Wyroki zapadły w odniesieniu do 44 zarządzeń, jedną sprawę ze względów formalnych NSA odroczył.

 

Oprócz zmiany al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego prawomocne stały się m.in. uchylenia zmian nazw ze Stanisława Wrońskiego na Anny Walentynowicz, Małego Franka na Danuty Siedzikówny "Inki", Zygmunta Modzelewskiego na Jacka Kaczmarskiego, 17 Stycznia na Komitetu Obrony Robotników, Teodora Duracza na Zbigniewa Romaszewskiego, Stanisława Kulczyńskiego na Rodziny Ulmów, Leona Kruczkowskiego na Zbigniewa Herberta, Antoniego Kacpury na Stefana Melaka oraz Hanki Sawickiej na Zofii Kossak-Szczuckiej.

 

NSA nie wykluczył, że w niektórych przypadkach – np. alei AL – można by uznać, że nazwy propagują komunizm, ale należało to wskazać w opinii, tymczasem "było zestawienie zbiorcze nazw i lakoniczne stwierdzenie, że podpadają pod ustawę".

 

Po wyroku NSA Szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Radzie m.st. Warszawy Jarosław Szostakowski powiedział, że zarządzenia dot. dekomunizacji nazw ulic w Warszawie to "polityczna hucpa" wojewody mazowieckiego. Poinformował, że po wyrokach NSA uchylających zarządzenia wojewody powrócą dawne nazwy ulic; alei Lecha Kaczyńskiego na razie nie będzie.

 

(PAP)