Ta sprawa nie przyschnie - prezydent Gdańska o ks. Jankowskim

Rada Miasta Gdańska odrzuciła we wtorek wniosek klubu Koalicji Obywatelskiej ws. pozbawienia ks. prałata Henryka Jankowskiego tytułu honorowego obywatela miasta. W ubiegłym tygodniu media oskarżyły zmarłego w 2010 r. duchownego o molestowanie dzieci.
 
Za wnioskiem KO o wprowadzenie do porządku obrad projektu uchwały o pozbawieniu tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska ks. Jankowskiego głosowało 13 radnych, 5 było przeciw, a 14 wstrzymało się od głosu.
 
Klub KO w 34-osobowej Radzie Miasta Gdańska ma 16 radnych, 6 radnych należy do bezpartyjnego komitetu "Wszystko dla Gdańska" prezydenta Pawła Adamowicza, 12 radnych ma Prawo i Sprawiedliwość.
 
Przed głosowaniem przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej Piotr Borawski poinformował, że każdego dnia „zgłaszają się kolejne ofiary, kolejne osoby, które mówią o tym, jak zostały pokrzywdzone przez ostatnie kilkadziesiąt lat przez księdza prałata Jankowskiego”. „Jest to bardzo trudna sprawa, zarówno dla mieszkańców Gdańska, ale przede wszystkim dla nas jako radnych, ponieważ na nas spoczywa szczególna odpowiedzialność związana z tym, w jaki sposób prałat Henryk Jankowski honorowany był w Gdańsku przez wszystkie lata” – powiedział Borawski.
 
Przypomniał, że to Rada Miasta Gdańska wydała zgodę na postawienie przez społeczny komitet pomnika duchownego i nazwanie skweru, na którym on stanął imieniem ks. Jankowskiego. Poinformował, że zdaniem klub radnych KO „świadectwem jasnej, dobrej strony życia księdza prałata Jankowskiego będzie odbudowany kościół świętej Brygidy”. „To jest sprawa, której nikt mu nie zabierze” – powiedział.
 
„Natomiast (...) istniała także ciemna strona jego życia i ciężko przejść obojętnie nad tymi informacjami, nad kolejnymi świadkami, którzy z imienia i nazwiska opisują swój ból, opisują swoją tragedię. To właśnie na ofiarach przede wszystkim powinniśmy się skupić, to ofiary powinniśmy otoczyć szczególną opieką” – powiedział samorządowiec KO.
 
Dodał, że radni KO „oczekują”, że zarówno pomnik, jak i skwer „zostaną usunięte z przestrzeni publicznej”. „Sprawa jest dla nas jednoznaczna” – zaznaczył Borawski dodając, że „jest to sprawa, która nie wymaga jakiejś dyscypliny, każdy ją rozważy we własnym sumieniu”. Zaznaczył, że formalnie kwestie te wymagają pewnych procedur, które mogą być przeprowadzone na sesji „styczniowej lub późniejszej”.
 
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podkreślił, że artykuł dotyczący ks. Jankowskiego „poruszył bardzo wiele osób”. Jak mówił, zawarte w nim opisy ludzkich tragedii, "tragedii dzieci nie tylko zasmucają, ale przerażają - nie ma bowiem w żadnej kulturze w całej tradycji judeochrześcijańskiej zbrodni większej niż krzywda dzieci”. Podkreślił, że „nikt nie ma prawa pozostać wobec tych spraw opisanych ani obojętny, ani nawet neutralny”.
 
Przypomniał, że ksiądz Jankowski jest znany z „działalności opozycyjnej” i „niestrudzonej pracy na rzecz odbudowy kościoła świętej Brygidy w Gdańsku”. Podkreślił, że „ksiądz Jankowski nie stronił jednak od kontrowersji”. „Był autorem antysemickich akcji i wypowiedzi, wielu z nas odpychały szerzące nienawiść i konfliktogenne pseudoreligijne instalacje grobów pańskich (w kościele św. Brygidy – PAP)” – zaznaczył Adamowicz.
 
„W obliczu pojawiających się zarzutów o krzywdę wyrządzoną dzieciom musimy zabrać głos. Jesteśmy to bezwzględnie winni zarówno jego prawdopodobnym ofiarom, a także nam samym i naszym dzieciom” – powiedział Adamowicz.
 
Dodał, że zwrócił się do metropolity gdańskiego abp. Leszka Sławoja Głódzia „z osobistym listem”. „Proszę go jako hierarchę Kościoła o dogłębne zajęcie się, wyjaśnienie wszystkich niejasności związanych z tą sprawą. Zwróciłem się z prośbą o odsłonięcie, o próbę odsłonięcia prawdy, jakby bardzo bolesna ona nie była. Uważam, że będzie to dobrze służyło i Kościołowi, i nam wszystkim” – powiedział Adamowicz.
 
Żaden z radnych PiS nie wziął udział w dyskusji nad wnioskiem KO o pozbawieniu tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska ks. Jankowskiemu.
 
Przewodnicząca RMG Agnieszka Owczarczak (KO) zapowiedziała, że wniosek KO w sprawie księdza Jankowskiego trafi teraz pod obrady styczniowej sesji radnych.
 
"Jestem przekonany, że gdańszczanie są całą sprawą bardzo dotknięci i bardzo ją przeżywają. Natomiast czuję, że potrzebują jeszcze trochę czasu. Ważną rzeczą jest to, że w końcu wczoraj kuria Archidiecezji Gdańskiej zabrała głos – jest to głos, który mówi, że jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą" - powiedział dziennikarzom po głosowaniu Adamowicz.
 
Dodał, że oczekuje teraz dalszego kroku - "tzn. sformułowania składu osobowego takiej komisji, dlatego że gdańszczanie tej prawdy oczekują i bardzo źle odniosą się do sytuacji, kiedy po powiedzeniu +tak, jesteśmy gotowi+ nie nastąpią dalsze kroki przybliżające nas do prawdy".
 
"Ks. Henryk Jankowski nie był przeciętnym księdzem - był księdzem–instytucją, był człowiekiem ogromnie znanym, szanowanym, człowiekiem bardzo silnie rozpoznawalnym. I właśnie w jego biografii jest fragment historii gdańskiego Kościoła. A więc gdański Kościół w tej sytuacji musi podjąć działania ze świeckimi katolikami, z duchownymi, specjalistami psychologami, prawnikami, seksuologami, którzy wyjaśnią nam, jaka jest prawda, którzy skonfrontują różne źródła, różnych świadków, prawdopodobne ofiary po to, abyś my przybliżyli się do tej prawdy" - powiedział prezydent Gdańska. Dodał, że nieważne jest, czy to będzie trwało pół roku, rok, czy dłużej.
 
"Myślę też, że dokumenty prokuratorskie są dostępne, chyba nie zostały zmielone, a więc można je zbadać ponownie" - zaznaczył.
 
Gdańska kuria metropolitalna oświadczyła w poniedziałek, że w ciągu ostatnich 10 lat nie otrzymała żadnych doniesień, które miałyby potwierdzać zarzuty wobec ks. Henryka Jankowskiego o wykorzystywanie seksualne nieletnich. "Jednocześnie archidiecezja gdańska wyraża gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich możliwych aspektów tej sprawy, w myśl wytycznych Konferencji Episkopatu Polski (z dnia 8.10.2014 r.), dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego, a mianowicie: +Gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła+" – głosi oświadczenie kurii.
 
W ubiegłym tygodniu w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.
 
W zeszłym tygodniu w nocy ze środy na czwartek gdański pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego został oblany czerwoną farbą. Policja próbuje ustalić sprawców.
 
W piątek wieczorem pod gdańskim pomnikiem ks. Henryka Jankowskiego odbył się protest przeciwko honorowaniu duchownego. Do postaci kapłana manifestujący przymocowali deskę z napisem "Pomnik hańby Kościoła katolickiego". W proteście wzięło udział około stu osób. Wiele z nich przyniosło kartonowe transparenty, z których część ustawiono pod pomnikiem przedstawiającym postać zmarłego w 2010 r. kapelana Solidarności. Na transparentach znalazły się m.in. takie napisy: "Piekło istnieje na ziemi", "Na to nie ma przedawnienia", "Utrzymujesz księdza pedofila – dajesz mu na tacy", "Co się u was dzieje, kuria twoja mać".
 
 (PAP)