Ze SKOK-u Wołomin wyprowadzono 1,5 mld zł - od października 2013 r. do października 2014 r. (Z. Ziobro)

Ziobro mówił w czwartek w Sejmie odpowiadając na pytanie posłów PO, że od października 2013 r. do października 2014 r. "grupa przestępcza", która kierowała SKOK Wołomin łącznie wyprowadziła 1,5 mld zł. Jak podkreślił, działo się to "pod nosem KNF".
 
Wskazał, że to, co mówią w swoich zeznaniach pracownicy KNF, jest "przykładem uderzających malwersacji, wyprowadzenia na ogromną skalę, niebotyczną skalę pieniędzy przez grupę przestępczą, która wówczas kierowała SKOK-iem Wołomin". Stwierdził, że mimo posiadanych przez KNF informacji, sprawie nie nadano priorytetu. Wyliczał, że m.in. od stycznia do marca ze SKOK Wołomin wyprowadzono 202 mln zł, w marcu - 56 mln zł, a w kwietniu - 53 mln 200 tys. zł.
 
Ziobro podkreślił również, że Generalny Inspektor Informacji Finansowej "odkrywa (wówczas - PAP) ogromną procedurę prania brudnych pieniędzy" i "informuje o tym kilkakrotnie" KNF. "KNF na podstawie tego zawiadomienia kieruje zawiadomienie do prokuratury i dalej nic" - powiedział prokurator generalny.
 
"Czy tak działa profesjonalne państwo, które pozwala na tak bezkarne i zuchwałe działanie przestępców? Gdzie była policja? Gdzie było ABW? Gdzie były wasze służby? Czy przypadkiem nie rządziła wtedy Platforma Obywatelska? Czy zadaniem ustawowym tych organów - które żeście nadzorowali - nie jest zapobiegać przestępstwom, nie jest uderzać w zorganizowane grupy przestępcze?" - pytał posłów PO prokurator generalny.
 
"Największa szkoda i zysk bandytów nastąpił wtedy, kiedy wy wzięliście pełną odpowiedzialność za nadzór nad SKOK-iem. Naprawdę macie się czego wstydzić i nie atakujcie prokuratorów za rzetelną pracę w tej sprawie" - oświadczył Ziobro.
 
Jak dodał, "rozzuchwalenie" tych przestępców doprowadziło do tego, "że byli w stanie dopuścić się aktu niebywałej agresji, bezczelności i ataku, napaści fizycznej na jednego z członków KNF-u". "To pokazuje, jak oni byli rozzuchwaleni, jak czuli się bezkarni - czuli się bezkarni w państwie teoretycznym, w państwie, które praktycznie nie działa, w państwie rządzonym przez PO" - oświadczył Ziobro.
 
Jak dodał, obecnie zadaniem prokuratury jest ocena tych, którzy "zaniechali swoich obowiązków". "Niestety bardzo negatywną rolę odegrało kierownictwo KNF, które wbrew pewnej wiedzy nie podjęło decyzji, które do nich należały" - zaznaczył prokurator generalny.
 
Ziobro podkreślił, że są "dwie opowieści" dotyczące działań kierownictwa KNF w zakresie nadzoru nad SKOK Wołomin. "Jedna, która mówi, że panowie z kierownictwa działali w sposób profesjonalny, szybki i sprawny (...). I jest druga relacja, która wyłania się z ustaleń prokuratury, całkowicie, skrajnie odmienna - że panowie działali nieprofesjonalnie, niesprawnie, ślamazarnie, wolno i świadomie (...) nie podjęli działań" - mówił.
 
Prokurator generalny poinformował, że z prowadzonego śledztwa wynika, że "25 września 2012 r. Kasa Krajowa przekazała KNF dokument, informację nt. zidentyfikowanych zagrożeń w sektorze SKOK - wskazując pięć SKOK-ów, w których istnieje nieprawidłowość, w tym SKOK Wołomin". Dodał, że ws. SKOK Wołomin dołączono dokumentację, która wskazywała "na proceder wyprowadzania pieniędzy na słupy, prania brudnych pieniędzy oraz działanie, które można zakwalifikować, jako zagrożenie dla stabilności finansów tejże instytucji".
 
"18 lutego 2013 r. do 15 marca 2013 r. urząd KNF przeprowadził pierwszą kontrolę SKOK Wołomin, a jej wyniki wskazywały, że SKOK w Wołominie rażąco naruszał przepisy prawa (...). Z protokołu kontroli wynikało, że sytuacja finansowa, ekonomiczna w SKOK Wołominie na dzień 31 grudnia 2012 r. nie była stabilna i stanowiła realne zagrożenie dla środków pieniężnych zgromadzonych przez ludzi w tejże kasie" - mówił Ziobro.
 
Dodał, że protokół zawierał też wniosek "zwykłych pracowników" o ustanowienie zarządcy komisarycznego w SKOK Wołomin. "Tak dramatyczny obraz wyłaniał się z tego, co skontrolowali" - wskazał prokurator generalny. Ocenił, że gdyby taki zarządca objął kontrolą SKOK Wołomin, to "bandyci, komunistyczna mafia WSI, funkcjonariuszy komunistycznych służb wojskowych nie wyprowadziłaby ze SKOK Wołomin kwoty ponad 2 mld zł".
 
Ziobro podkreślił, że jednym z przykładów - tak "oczywistego wyprowadzania i wyłudzania pieniędzy" - był "wielomilionowy kredyt udzielony pani, która pracowała na stanowisku fryzjerki, z potwierdzoną kwotą miesięcznych zarobków - 50 tys. zł". "Znacie państwo takie panie w zakładach fryzjerskich, które zarabiają miesięcznie 50 tys. złotych? O poseł z Platformy zna - gratuluję, to niech się pan strzyże u takiej fryzjerki. To wysoka klasa, pewnie pana na to stać, ale przeciętnego Polaka na to nie stać" - powiedział prokurator generalny.
 
Ziobro poinformował również, że senator Grzegorz Bierecki (PiS), który przed laty kierował Kasą Krajową, został przesłuchany. "Wyjaśniamy zaniechania wszystkich organów państwa, które w tej sprawie mogły się ich dopuścić. To śledztwo jest wielowątkowe i jednym z wątków jest też analiza sprawy Kasy Krajowej" - podkreślił prokurator generalny.
 
6 grudnia rano CBA zatrzymało b. przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka i sześcioro innych byłych urzędników KNF. Zarzuca się im przestępstwo, które – jak podała Prokuratura Krajowa – "polegało na tym, że urzędnicy nie zakończyli prowadzonego postępowania administracyjnego sporządzeniem projektu decyzji administracyjnej o ustanowienie zarządcy komisarycznego w SKOK w Wołominie do dnia 22 października 2013 r. Tym samym nie przedłożyli takiego projektu wraz z wnioskiem o ustanowienie zarządcy na posiedzeniu Komisji Nadzoru Finansowego".
 
(PAP)