Polacy zelektryzowani: zapłacimy więcej, tylko nie wiadomo, w jakiej formie

Cena energii będzie droższa, bo taką politykę prowadzi obecny rząd; pośrednio zapłacą za to wszyscy Polacy w usługach transportowych, w szkołach, czy w szpitalach - uważają politycy PO.
 
W środę premier Mateusz Morawiecki zadeklarował w Sejmie, że nie będzie podwyżek cen energii. W czwartek podczas posiedzenia sejmowej komisji energii i skarbu państwa minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział, że spółki energetyczne są niezależne, a jego słowa o tym, że wycofają wnioski taryfowe na przyszły rok, to przypuszczenia.
 
Poseł PO Zdzisław Gawlik ocenił na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że premier Mateusz Morawiecki, deklarując, że nie będzie podwyżek cen energii, kłamie. "Wczoraj mówił, że cena energii nie wzrośnie, a dzisiaj minister Tchórzewski potwierdza, że cena energii wzrośnie; potwierdza również, że ani premier, ani minister nie mają wpływu na to, jak będzie kształtowała się cena energii" - podkreślił poseł. Jego zdaniem, wzrost cen energii staje się faktem, a doświadczają go przede wszystkim jednostki samorządu terytorialnego. "Nie da się tej prawdy ukryć, cena energii będzie droższa, bo taką politykę prowadzi obecny rząd" - dodał.
 
Według Andrzeja Czerwińskiego (PO) za wzrost energii zapłacą wszyscy Polacy pośrednio, m.in. w usługach transportowych, w szkołach, czy w szpitalach. "Mamy dowody na to, że już spółki posłały propozycje nowych cen do samorządów, mamy interwencję prezydenta Rzeszowa, który oczom nie wierzył, że cena dla miasta ma wzrosnąć o 67 proc." - zauważył poseł. "To, co mówi premier i to, co mówi minister jest niespójne. Wiemy, że prezes URE ma na biurku podwyżkę do zatwierdzenia dla odbiorców indywidualnych, wie, że jest to oszustwo spółek, co najmniej na miliard złotych. Twierdzenie przez premiera, że podwyżek cen energii nie będzie, mija się w sposób kosmiczny z prawdą" - uważa poseł PO.
 
"Cenę na rynku ustala podający usługę i kupujący. Jeśli polityk mówi, że będzie regulował tę cenę, to wprost mówi nieprawdę, albo potwierdza, że stworzono polityczny monopol spółek węglowo-energetycznych" - podkreślił Czerwiński.
 
W połowie listopada Urząd Regulacji Energetyki otrzymał wnioski taryfowe na sprzedaż energii na przyszły rok od wszystkich czterech sprzedawców z urzędu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że firmy energetyczne zakładają podwyżkę cen prądu od nowego roku.
 
W poniedziałek minister Tchórzewski przypomniał, że zwrócił się do spółek energetycznych, by te znalazły oszczędności, które mogłyby przeznaczyć na rekompensaty dla odbiorców energii. W przyszłym roku ma być to ok. 1 mld zł.
 
We wtorek Urząd Regulacji Energetyki ogłosił, że jego prezes wzywa dystrybutorów i sprzedawców energii do przedstawienia szczegółowych informacji na temat możliwych oszczędności w spółkach, o których informował wcześniej minister energii. Regulator zapowiedział, że zwróci się także do ministra energii o przekazanie danych, które "pozwoliły na oszacowanie oszczędności w spółkach energetycznych na ok. 1 mld zł". W ocenie URE pojawiająca się możliwość oszczędności wskazuje, że przedsiębiorstwa energetyczne powinny ponownie przeanalizować i skorygować wnioski taryfowe. Prezes URE oczekuje na odpowiedzi przedsiębiorstw do 18 grudnia.
 
W środę Tchórzewski mówił dziennikarzom w Sejmie: "Spółki wycofają wnioski, bo to jest dobra sytuacja, by się zastanowić nad tym, co zostało zrobione i dokładnie przemyśleć. Skoro prezes URE zwraca się, by wnioski miały zostać wycofane, to dlaczego mają nie wycofać. Mają czas, by popatrzeć, przyjrzeć się. (...) Jeśli prezes URE zwraca się do spółek, by wycofali wnioski i dokonali przeglądu jeszcze raz sytuacji, to powinni to zrobić. To polecenie prezesa URE".
 
W czwartek podczas posiedzenia sejmowej komisji energii Tchórzewski mówił, że trzeba pamiętać, "że mamy spółki (energetyczne - PAP) niezależne". "Wyraźnie powiedziałem, że przypuszczam, że spółki energetyczne wycofają swoje wnioski, ale nie powiedziałem, że nakażę ani, że mogę to zrobić. Ja po prostu nie mogę tego zrobić. Na dzień dzisiejszy, po analizie pytań URE, widać wyraźnie, że spółki nie będą wycofywały wniosków, że nie mają podstaw, by w tym momencie te wnioski wycofać" - mówił Tchórzewski.
 
(PAP)